Reklama
Rosja wypada korzystniej od Ukrainy pod względem niemal wszystkich podstawowych wskaźników makroekonomicznych. Wygrywa nie tylko wielkością, lecz także poziomem zamożności mierzonym PKB na mieszkańca. Ma niższą stopę bezrobocia, choć z uwagi na liczbę ludności kraju oznacza ono ponad 3-milionową armię ludzi bez płatnego zajęcia (w trakcie pandemii liczba bezrobotnych na krótko podskoczyła do ponad 4,5 mln).
Ukraina nieco lepiej prezentuje się pod względem tempa wzrostu płac. Nawet biorąc poprawkę na 10-proc. inflację (w Rosji jest ona niższa, choć różnica nie jest duża), płace rosną w tempie bliskim dwucyfrowego. W Rosji realny wzrost płac w październiku ub.r. spowolnił do 0,6 proc.
Rosja ma także niższy dług publiczny, lepsze wyniki w handlu zagranicznym, nieporównywalnie większe rezerwy dewizowe czy zasoby złota w posiadaniu banku centralnego. To konsekwencja znaczenia przemysłu wydobywczego i oparcia eksportu na surowcach energetycznych. Stanowią one niemal dwie trzecie eksportu i dają około połowy wpływów budżetowych.
Rosja ma również wyższe noty od międzynarodowych agencji ratingowych. Moody’s ocenia Rosję na Baa3 (to najniższy rating inwestycyjny), podczas gdy Ukrainę na B3 (sześć oczek niżej). W S&P Ukraina ma rating B, a Rosja BBB-.
Równocześnie ostatni wzrost napięcia pomiędzy Rosją a Ukrainą na waluty obu krajów wpłynął w podobny sposób: od początku roku straciły w stosunku do dolara ok. 5 proc. (w stosunku do złotego dolar zyskał w tym czasie niespełna 0,7 proc.).
Dla polskiej gospodarki w handlu towarami większe znaczenie ma Rosja. Ukraina nie mieściła się w ub.r. w pierwszej dziesiątce naszych partnerów ani w eksporcie, ani w imporcie. Rosja była dla nas z kolei siódmym rynkiem eksportowym i - za sprawą paliw - trzecim co do wielkości dostawcą. Napływ pracowników z Ukrainy łagodzi z kolei w ostatnich latach brak rąk do pracy odczuwalny na naszym rynku.
Wschodnie gospodarki na tle Polski / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe