Gwałtowny wzrost cen prądu jest niezależny od rządu. W związku z wychodzeniem z kryzysu pandemicznego i odmrażaniem kolejnych sektorów gospodarki w naturalny sposób wzrasta popyt na energię elektryczną. Nie nadąża jednak podaż surowców niezbędnych do jej produkcji. Z powodu niskich temperatur ostatniej zimy europejskie rezerwy gazu zostały w dużej mierze wyczerpane, co spowodowało konieczność zwiększenia dostaw droższego gazu skroplonego z Azji. Ponadto ani USA, ani państwa OPEC nie zdecydowały się na zwiększenie wydobycia surowca, więc jego ceny na światowych rynkach wzrosły. Dodatkowo unijne reformy mające na celu transformację ekologiczną doprowadziły do wzrostu kosztów emisji dwutlenku węgla, czyniąc tym samym droższą energię atomową i węglową. Stałą wartość zachowała jedynie energia ze źródeł odnawialnych (OZE), ale odpowiada ona jedynie za 45 proc. produkcji prądu w Hiszpanii.
Oficjalnym celem planu ogłoszonego przez Sáncheza jest obniżenie rachunków za prąd dla gospodarstw domowych oraz małych i średnich przedsiębiorstw. W rzeczywistości ma to być administracyjne ograniczenie wzrostu cen z 26 proc. do 4,4 proc. Rząd może do tego doprowadzić, ponieważ ich wysokość jest jedynie w 24 proc. kształtowana przez cenę energii elektrycznej na rynku hurtowym. Za resztę odpowiadają podatki i opłaty administracyjne. Plan zakłada tymczasowe zniesienie lub obniżenie wymiaru części z nich. Zniesiony zostanie 7-proc. podatek od produkcji prądu, VAT w tym zakresie spadnie z 21 proc. do 10 proc., a specjalny podatek od produkcji energii elektrycznej, płacony przez podmioty zanieczyszczające środowisko, zmaleje z 5,1 proc. do 0,5 proc.
Ponadto 2,6 mld euro tegorocznych zysków spółek energetycznych i 900 mln wpływów z aukcji na uprawnienia do emisji CO₂ ma zostać przeznaczone na subwencję obniżającą koszty ponoszone przez gospodarstwa domowe i MŚP. Najuboższym gospodarstwom domowym rząd wydłuży z czterech do 10 miesięcy okres, w którym mają prawo do darmowych dostaw prądu. Powołany zostanie także Narodowy Fundusz Zrównoważonego Systemu Energii Elektrycznej (FNSSE), mający służyć rozdzielaniu kosztów produkcji energii z OZE między producentów energii z innych źródeł. Rząd ma też zwiększyć nadzór nad działalnością spółek energetycznych. Środki ogłoszone przez Sáncheza uzyskały poparcie największej centrali związkowej w kraju. Oczekuje ona jednak ich uzupełnienia o utworzenie publicznej spółki regulującej system energetyczny, administracyjnego ustalania limitów cen energii elektrycznej, zwiększenia osłon socjalnych dla rodzin wielodzietnych oraz dofinansowania przez państwo remontów mieszkań w celu podniesienia ich efektywności energetycznej.
Rządowe koncepcje krytykują za to spółki energetyczne. Twierdzą, że odebranie im zysków stanowi przykład wstecznego działania prawa, a powołanie FNSSE w połączeniu z polityką klimatyczną UE doprowadzi do utraty rentowności przez elektrownie atomowe. Ich zarzuty podziela opozycja, proponując alternatywne rozwiązania. Centroprawicowa Partia Ludowa (PP) postuluje stałą i szerzej zakrojoną redukcję podatków i opłat administracyjnych, rezygnację z różnych stawek za prąd o różnych porach dnia na rzecz jednej stałej oraz przeznaczenie 2 mln euro z aukcji na uprawnienia do emisji CO₂ na pokrycie kosztów ponoszonych przez gospodarstwa domowe i MŚP. Konserwatywny Vox twierdzi, że rozwiązaniem problemów jest porzucenie transformacji ekologicznej, ponieważ ogranicza ona konkurencyjność biznesu. Obecne problemy Vox chce rozwiązać poprzez redukcję podatków (jak PP) oraz przekierowanie środków służących integracji imigrantów na pokrycie kosztów wzrostu cen prądu.
Ograniczenie kosztów ponoszonych przez gospodarstwa domowe i MŚP z tytułu rachunków za energię stanowi priorytet rządu Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej, która – przejmując władzę w 2018 r. – postulowała obronę państwa dobrobytu. Jednak rozwiązania przez nią proponowane mają charakter doraźny i są częściowo sprzeczne z postulowaną przez nią transformacją ekologiczną. Jeżeli w 2022 r. nie ustaną czynniki globalne kształtujące ceny prądu na rynku hurtowym, koszty ponoszone przez gospodarstwa domowe mogą wzrosnąć jeszcze bardziej. Działania rządu nie eliminują też ryzyka inflacyjnego. Jednocześnie prędzej czy później rząd będzie musiał zakończyć trwające od półtora roku subsydiowanie zatrudnienia. Wówczas może dojść do wzrostu bezrobocia. Wszystkie te czynniki najprawdopodobniej doprowadzą do utraty władzy przez socjalistów, najpóźniej jesienią 2023 r., na rzecz koalicji PP-Vox. Już dziś sondaże dają tym partiom wystarczającą liczbę mandatów do utworzenia wspólnego rządu.
Lawinowy wzrost cen energii w 2023 r. może pozbawić władzy rządzących w Madrycie socjalistów