Sierpniowe wyniki przemysłu były poniżej oczekiwań. Jak podał Główny Urząd Statystyczny, produkcja sprzedana okazała się o 13,2 proc. wyższa niż rok wcześniej, ale ekonomiści liczyli na wynik przekraczający 14 proc. W poprzednim miesiącu wzrost wyniósł 9,5 proc. Przyśpieszenie zawdzięczamy większej liczbie dni roboczych niż rok wcześniej. Po wyeliminowaniu czynników sezonowych wzrost w skali roku wyniósł 10,7 proc., a w porównaniu z lipcem mieliśmy niewielki spadek.
GUS zaznacza, że w porównaniu z sierpniem ub.r. (przemysł wychodził wtedy z dołka związanego z wiosennym zamknięciem gospodarki) produkcja urosła w 29 z 34 działów. Tyle że dynamika słabnie.
– Zwolniło roczne tempo produkcji komputerów czy urządzeń elektrycznych. Drugi miesiąc z rzędu odnotowano spadek produkcji samochodów. To efekt przestojów w związku z utrzymującymi się problemami w dostępnie do komponentów, głównie mikroprocesorów – ocenił Dawid Pachucki, ekonomista ING Banku Śląskiego. Podkreśla, że to problem nie tylko w Polsce, doświadczają go producenci na całym świecie. – Powoli poprawia się jednak sytuacja epidemiczna w Azji Południowo-Wschodniej, co powinno z czasem rozładować zatory, jednak pewnie nie szybciej niż w drugiej połowie 2022 r. – stwierdził.
Reklama
Według resortu rozwoju we wrześniu można spodziewać się ok. 10-proc. wzrostu produkcji sprzedanej przemysłu. Do branż z najwyższą dynamiką mają należeć producenci komputerów i elektroniki oraz maszyn i urządzeń. Analitycy ministerstwa wymieniają tu również producentów metali i wyrobów z nich, korzystających na wysokich cenach swoich produktów na światowych rynkach.
– Dane GUS wskazują na dobrą kondycję polskiego przemysłu. Nie oznacza to jednak, że sektor ten nie boryka się z różnego rodzaju problemami, z których część wydaje się wręcz przybierać na sile. Są to po pierwsze problemy z podażą materiałów do produkcji, takich jak surowce czy podzespoły, opóźnienia w dostawach, a po drugie problemy z rosnącymi kosztami zarówno materiałów, jak i pracy – skomentowała Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Reklama
Pod koniec ubiegłego tygodnia GUS informował, że średnia płaca w sektorze przedsiębiorstw (chodzi o firmy niefinansowe zatrudniające co najmniej 10 osób) była o 9,5 proc. wyższa niż rok wcześniej. Temu wzrostowi towarzyszyło ograniczenie zatrudnienia o 10 tys. osób w porównaniu z lipcem. „Niewielki spadek przeciętnego zatrudnienia w sierpniu 2021 r. wynikał m.in. z zakończenia i nieprzedłużania umów terminowych, sezonowości zatrudnienia, a także pobierania przez pracowników zasiłków chorobowych” – wyjaśniali statystycy.
Analityków ponownie zaskoczyły ceny produkcji sprzedanej przemysłu. W sierpniu były o 9,5 proc. wyższe niż rok wcześniej. Ekonomiści spodziewali się zwyżek w nieco mniejszej skali. Ostatni raz ceny producentów rosły tak samo szybko w marcu 2011 r. Wtedy górnictwo i wydobywanie notowało zwyżki na poziomie 22 proc. W sierpniu br. ceny w tej branży rosły średnio o prawie 18 proc.
– Obserwowana obecnie presja na wzrost cen surowców energetycznych, w tym ostatni dynamiczny wzrost cen gazu, powoduje, że wkrótce możemy być świadkami dwucyfrowych wzrostów cen producentów – powiedział wczoraj Adam Antoniak, ekonomista Banku Pekao.
Zmiana cen
Zaznaczył, że wzrost cen producentów jest zjawiskiem globalnym. Najlepiej widać to na przykładzie Niemiec, gdzie wyroby przemysłu były w ostatnim miesiącu przeciętnie o 12 proc. droższe niż rok wcześniej. „Był to najwyższy wzrost w porównaniu z analogicznym miesiącem poprzedniego roku od grudnia 1974 r., kiedy ceny silnie wzrosły podczas pierwszego kryzysu naftowego” – podkreślił Destatis, niemiecki urząd statystyczny. W ubiegłym tygodniu informowano, że w Japonii i Szwajcarii inflacja producencka była w sierpniu najwyższa od 2008 r. (w pierwszym kraju wynosiła 5,5 proc., w drugim 4,4 proc.), w Portugalii – od 21 lat (11 proc.), a w Czechach od 28 lat (wzrost o 9,3 proc.).
„Wydaje się, że problemy z dostawami i zaopatrzeniem oraz rosnące koszty transportu i komponentów mają coraz większy wpływ na ceny producentów, co w dalszej perspektywie będzie miało przełożenie na wzrost cen konsumpcyjnych” – skomentowali sytuację na naszym rynku ekonomiści Santander Bank Polska. W sierpniu inflacja konsumencka wyniosła 5,5 proc. w skali roku. Zdaniem ekonomistów Banku Handlowego na początku przyszłego roku może dojść do 6,4 proc. ©℗
Produkcja sprzedana przemysłu, roczna zmiana