W pierwszej połowie roku nasz eksport wystrzelił: za granicę sprzedaliśmy towary o wartości 136,8 mld euro, co oznacza wzrost o 22,9 proc. w stosunku do tego samego okresu w ub. r. Na ten wynik miał wpływ tzw. efekt bazy – w pierwszym półroczu 2020 r. nasza sprzedaż zagraniczna zmalała w stosunku do okresu styczeń–czerwiec 2019 r., niemniej jednak i tak świadczy o silnej pozycji polskiego biznesu na międzynarodowych rynkach: jeśli porównać pierwsze półrocze 2019 i 2021 r., to mamy do czynienia z 16-proc. wzrostem.

– Firmy eksportowe bardzo szybko odnalazły się w trudnych, pandemicznych warunkach. Przed pandemią wiele mówiło się na temat tego, że Polsce brakuje kluczowych, rozpoznawanych na świecie marek. Fakt, że nie jesteśmy uzależnieni od jednej gałęzi gospodarki, okazał się jednak pomocny, bo polskie firmy mają dość zdywersyfikowaną paletę, jeśli idzie o eksport – tłumaczył Andrzej Kubisiak, wicedyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego, na panelu „Jak podtrzymać dobrą passę polskiego eksportu”, który odbył się na Forum Ekonomicznym w Karpaczu.
– Kluczowy okazał się również fakt, że polscy eksporterzy wciąż konkurują ceną, a nie jakością – aspekt, który w warunkach kryzysowych odgrywa bardzo ważną rolę. Zresztą na pandemii zyskały też np. Chiny, które mają bardzo podobny model do naszego – dodał Kubisiak.
Reklama
– Dynamika eksportu w Polsce była zawsze znacznie wyższa niż PKB, stąd widać, że eksport jest motorem wzrostu gospodarczego. 80 proc. wymiany handlowej wymaga finansowania – połowa z tych pieniędzy jest dostarczana przez system bankowy. Musimy tutaj konkurować, bo przecież nasze firmy spotykają na światowych rynkach przedsiębiorstwa z zagranicy, za którymi też stoją duże banki – tłumaczył Piotr Stolarczyk, dyrektor zarządzający Departamentu Bankowości Międzynarodowej i Finansowania Eksportu Banku Pekao SA.
Dla wielu przedsiębiorstw eksport okazał się elementem budowy odporności przeciw koronawirusowi – ponieważ pozwala osiągnąć korzyści skali niemożliwe do zrealizowania, jeśli dana firma działa tylko na rynku lokalnym. – Korzyści skali pozwalają obniżyć koszty produkcji, co przekłada się nie tylko na cenę produktu, ale również na marżę. Dlatego eksport ma sens, bo zapewnia odpowiednią skalę. W naszym biznesie, gdyby ktoś chciał działać tylko nad Wisłą, nie przetrwałby – mówił Paweł Dziekoński, wiceprezes Fakro, jednego z największych producentów okien w Europie.
Biznesowi sprzyja także to, że podczas pandemii dał się zaobserwować nowy trend – skracanie czy też zmiana kształtu łańcuchów dostaw. – Dostawcy komponentów z Azji zrozumieli, że muszą być blisko swoich europejskich klientów. Z tego względu najbardziej poszukiwany rozmiar działki do inwestycji dzisiaj to 100 ha, znacznie więcej niż przed pandemią. Co więcej, zanim uderzył koronawirus, nie było problemem przewiezienie komponentów kontenerem z Azji, a dziś taki kontener kosztuje znacznie, znacznie więcej – mówił Paweł Kurtasz, wiceprezes Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Wskazał, że jest to szansa dla Polski, bo tworzy okazję do przeniesienia produkcji nad Wisłę.
Co zrobić, żeby dobra passa polskiego eksportu mogła trwać dalej? Jedną z odpowiedzi są nowe instrumenty wsparcia. Przykładem jest inicjatywa, z którą wyszła KUKE. – W tym roku wprowadziliśmy nowe instrumenty. Jeśli przedsiębiorca – nie tylko krajowy – chce zainwestować w Polsce, otworzyć nowy zakład czy linię produkcyjną zorientowaną na eksport, to my razem z instytucją finansującą jesteśmy w stanie zaoferować środki na realizację takiej inwestycji. W ten sposób towarzyszymy firmom nie tylko wtedy, kiedy już eksportują, ale też wcześniej– tłumaczył Janusz Władyczak, prezes KUKE.
– Te produkty pozwalają zminimalizować ryzyko dla biznesu wychodzącego za granicę. Wyobraźmy sobie, że polska firma przejmuje podmiot na rynku zagranicznym. W znakomitej większości finansowanie takiej operacji obciąża bilans naszej firmy. Dzięki nowym instrumentom KUKE akwizycja może się odbyć z finansowaniem bez regresu do bilansu polskiej spółki: finansowanie jest udzielane na spółkę, która jest celem tej akwizycji. Dzięki temu jeśli tam się pojawią pewne problemy, to nie dojdzie do ich transmisji na rynek polski – podkreślał Stolarczyk.
jak