Reklama
Chodzi o ustalenie zapłaty, jaką technologiczny gigant powinien przekazywać redakcjom i agencjom informacyjnym za wykorzystywanie tworzonych przez nich treści w swoim serwisie. Francuski urząd antymonopolowy (Autorité de la concurrence) nakazał w ubiegłym roku Google’owi przeprowadzenie rozmów z wydawcami w tej sprawie. Oparł się na dyrektywie Unii Europejskiej o prawach autorskich z 2019 r., którą Francja implementowała jako pierwsze z 27 państw Wspólnoty. Regulacje mają pomóc wydawcom w zawieraniu umów licencyjnych ze znacznie od nich potężniejszymi platformami internetowymi.
Regulator znad Sekwany chciał, by negocjacje odbyły się „w dobrej wierze”. Teraz uważa, że big-tech się z tego nie wywiązał.
„Kiedy władze nakładają na firmy nakazy, te są zobowiązane do ich skrupulatnego stosowania, z poszanowaniem ich litery i ducha. W tym przypadku niestety tak nie było” – stwierdziła szefowa francuskiego urzędu antymonopolowego Isabelle de Silva w oświadczeniu cytowanym przez Associated Press.
„Negocjacje Google z wydawcami i agencjami prasowymi nie mogą być traktowane jako prowadzone w dobrej wierze” – uznała.
Kara dla amerykańskiego giganta może jeszcze wzrosnąć. Francuzi zapowiedzieli, że jeżeli Google w ciągu dwóch miesięcy nie przedstawi propozycji, w jaki sposób zamierza zrekompensować wydawcom korzystanie z ich materiałów – to zapłaci od 300 tys. euro do 900 tys. euro za każdy dzień zwłoki.
500 mln euro (ok. 592 mln dol.) to niewiele ponad 1 proc. obrotów spółki Alphabet, do której należy Google, w pierwszym kwartale tego roku (55,3 mld dol.). Ale nie jest to jedyna sankcja finansowa, jaką właściciel największej wyszukiwarki musi zapłacić nad Sekwaną. W czerwcu ten sam urząd wymierzył koncernowi 220 mln euro kary za faworyzowanie własnych usług na rynku reklamy internetowej. W ramach ugody z regulatorem Google zobowiązał się do zmiany swoich praktyk w tym segmencie.
Obecna grzywna jest największą, jaką francuski urząd antymonopolowy kiedykolwiek nałożył za niewykonanie swojej decyzji. Google wyraził rozczarowanie takim obrotem spraw.
„Przez cały czas działaliśmy w dobrej wierze” – podkreślił rzecznik koncernu cytowany przez Reutersa.
„Kara ignoruje nasze wysiłki zmierzające do osiągnięcia porozumienia i to, jak w rzeczywistości funkcjonują newsy na naszych platformach” – stwierdził, i dodał, że jak na razie Google „jest jedyną firmą, która ogłosiła umowy dotyczące praw pokrewnych”.
W styczniu platforma podpisała trzyletnią umowę ramową z APIG (Alliance de la presse d’information generale) – organizacją reprezentującą największych francuskich wydawców, którym zgodziła się zapłacić łącznie 76 mln dol. Reuters podkreśla jednak, że Google nie zawarł jeszcze żadnej indywidualnej umowy licencyjnej z członkiem APIG. Co więcej, według informacji agencji z końca czerwca koncern zamroził negocjacje w oczekiwaniu na decyzję regulatora w tej sprawie. APIG znalazł się teraz wśród wydawców oskarżających Google, że nie rozpoczął z nimi rozmów w dobrej wierze.
Kara dla amerykańskiego giganta może jeszcze wzrosnąć