Jeśli z dokumentem „Polityka Przemysłowa Polski” zapoznali się już europejscy urzędnicy, to niewątpliwie musieli przyklasnąć – Polska idzie ręka w rękę z unijnymi wytycznymi. Model rozwoju przemysłu nie będzie znacząco odbiegał od trendów na reszcie kontynentu – główne z nakreślonych osi rozwojowych to cyfryzacja, zielony ład, bezpieczeństwo produkcyjne, tendencja do skracania łańcuchów dostaw i podnoszenie kwalifikacji kadr.
Wszystkie te filary mogłyby równie dobrze znaleźć się w dowolnym dokumencie stworzonym w Brukseli. Jeśli ktoś chciał doszukiwać się więc w dokumencie Ministerstwa Rozwoju wizjonerskich przełomowych tez stojących w kontrze do współczesnego myślenia o europejskiej produkcji – mógł poczuć się zawiedziony. Z drugiej strony pragmatyczne niezawracanie kijem Wisły może stanowić atut – łatwiej będzie zrealizować zamierzone cele bez sprzeciwu UE. Trudno też, by pod tak postawionymi problemami nie podpisała się większość przedstawicieli opozycji, która krytykuje rząd za niepłynięcie z europejskim mainstreamem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.