Pieniądze będą przeznaczone na refinansowanie zadłużenia oraz na bieżącą działalność spółki. To kolejne wsparcie udzielone Grupie KGHM, a bezpośrednio Sierra Gorda, w ostatnim czasie przez Bank Gospodarstwa Krajowego. W ubiegłym roku, w maju ogłoszono, że bank udzielił miedziowej spółce finansowania w wysokości 200 mln dol. na bieżącą działalność.
– KGHM to dla nas duży, strategiczny partner, stąd też skala zaangażowania finansowego również jest znacząca – mówi Ewelina Mazur, ekspert w Biurze Transakcji Zagranicznych. – Kredyt zostanie przeznaczony na refinansowanie istniejącego zadłużenia oraz na ewentualne finansowanie bieżącej działalności Sierra Gorda – dodaje biuro prasowe spółki.
Reklama
Bank uzasadnia to długofalowym rosnącym zapotrzebowaniem na miedź w obliczu kolejnych inwestycji offshorowych czy wykorzystania surowca do produkcji akumulatorów do aut elektrycznych. Za udzieleniem wsparcia ma stać też chęć budowania siły polskich firm nie tylko w kraju.
W maju 2020 r. KGHM udzielił też Sierra Gorda 55 mln dol. dofinansowania właścicielskiego. Choć wyniki kopalni, jak i całej grupy, są ostatnio bardzo dobre, to pieniądze na bieżącą działalność w Chile mogą okazać się już wkrótce szczególnie przydatne. Tamtejszy rynek miedzi jest narażony na duże wstrząsy polityczne. W 2019 r. przez kraj przetoczyła się fala protestów anty rządowych. W tym roku rząd zapowiedział wprowadzenie wyższych podatków od wydobycia kopalin. Tamtejsza Izba Reprezentantów wbrew centroprawicowemu rządowi przegłosowała projekt, zgodnie z którym danina będzie związana z ceną miedzi, a jej maksymalny pułap wyniósłby nawet 75 proc. zysków, co sprawiałoby, że opodatkowanie stałoby się jednym z najwyższych na świecie. Według wyliczeń Goldman Sachs objęłaby około miliona ton rocznie, czyli 4 proc. globalnej produkcji. Możliwe jednak, że ustawa spotka opór w Senacie. Zwłaszcza że część polityków zarzuca jej niekonstytucyjność i zapowiada zgłaszanie poprawek. To jednak szybko może się zmienić – w wybranym w ubiegłym miesiącu Zgromadzeniu Konstytucyjnym, które ma wyłonić nową ustawę zasadniczą, większość mają ugrupowania lewicowe. Obecne nastroje w Chile mogą też świadczyć o szybkiej zmianie władzy – w listopadzie odbywają się tam wybory powszechne, które wyłonią zarówno parlament, jak i nowego prezydenta.

Reklama
Dzięki temu lewicowe ugrupowania będą mogły przeforsować bardziej radykalne postulaty. – Szukamy nowego porozumienia dla naszej rdzennej ludności, aby odzyskać nasze zasoby naturalne i zbudować państwo gwarantujące powszechne prawa społeczne – zapewniał jeden z deputowanych, Gabriel Boric.
– Nie znamy kształtu ostatecznych rozwiązań legislacyjnych, ale jeśli faktycznie główne założenia projektu zostałyby utrzymane na niezmienionym poziomie, to istnieje zagrożenie, że wydobycie w Sierra Gorda mogłoby stać się nieopłacalne, podobnie zresztą jak w innych kopalniach w tym kraju – komentuje Robert Maj, analityk IPOPEMA Securities, który zajmuje się spółką.
KGHM wskazuje jednak, że otrzymał od chilijskiego rządu zapewnienie o stabilności podatkowej jeszcze w czasie decyzji o inwestycji. – Spółka informowała, że w 2014 r. podpisała porozumienie, z którego wynika, że przez 15 lat nie zmieni się sposób naliczania podatków, więc do 2029 r. powinien trwać okres chroniony. Dziś nie wiadomo jednak, czy nowa ustawa nie anulowałaby takich zobowiązań – dodaje analityk.
Kolejnym problemem jest przetaczająca się w kopalniach fala strajków. W końcówce maja pracę przerwali pracownicy z kopalni Escondida i Spence należących do BHP – jednego z największych wydobywców miedzi na świecie. Kilka dni po jego rozpoczęciu BHP informowało, że nie ma on dużego wpływu na produkcję.
Wraz z dobrą koniunkturą na rynku pracownicy coraz śmielej formułują swoje postulaty płacowe. Związkowcy z BHP domagają się 5 proc. podwyżki i jednorazowej premii wynoszącej 1 proc. dywidendy wypłacanej właścicielom. To może spowodować rosnącą presję płacową w innych działających w Chile spółkach – również w KGHM.
Analitycy sądzą jednak, że jeśli w kopalni należącej do polskiej firmy ostatecznie nie dojdzie do zawieszenia produkcji, to paradoksalnie spółka może zyskać na zawirowaniach. – Z pewnością strajki w innych kopalniach przełożą się na wzrost cen. A to dobra wiadomość zarówno dla polskiego wydobycia KGHM, jak i zagranicznego, pod warunkiem że załoga w Chile utrzyma ciągłość pracy – mówi Robert Maj.
W ostatnim czasie Sierra Gorda odrabia wcześniej zainwestowane w nią pieniądze. Dwa lata temu Najwyższa Izba Kontroli wyliczała, że spółka przeznaczyła na zakup i dofinansowania SG ok. 13,8 mld zł. Tymczasem produkcja miedzi płatnej w chilijskiej kopalni wzrosła w 2020 r. o 37 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. Teraz również utrzymuje dobrą efektywność – w I kw. poprawiła wydobycie o 21 proc. i osiągnęła sześciokrotny wzrost zysku operacyjnego, osiągając 643 mln zł. Kopalni sprzyjają wysokie ceny miedzi na światowych rynkach.
Z racji tak dobrej sytuacji KGHM zdecydował się na wypłatę dywidendy. Jak podał w poniedziałek, przeznaczy na ten cel 300 mln zł, czyli 1,5 zł na akcję. – Inwestorzy liczyli chyba, że przy tak dobrych wynikach spółki dywidenda będzie wyższa. Z drugiej strony KGHM dotychczas miał słabą historię wypłat, bo w ostatnich latach nie było jej wcale – zauważa analityk Ipopema Securities.
Jednocześnie spółka rozgląda się za nowym nabywcą mniejszych kopalni zagranicznych: Carlota (USA) i Franke (Chile), tłumacząc to tym, że ich potencjał jest zbyt mały na obecne potrzeby grupy. Trwają rozmowy z kilkoma potencjalnymi kontrahentami. Jak spekulują chilijskie media, tą drugą zainteresowany jest tamtejszy podmiot Grupo Minero Las Cenizas.