Jakie są Państwa przewidywania co do rozwoju rynku ubezpieczeniowego w Polsce w najbliższych latach, mierzonego poziomem penetracji (składka do PKB)? Czy rynek będzie rozwijał się wolniej niż będzie rósł PKB, czy spodziewacie się znaczącego spadku udziału PZU w tym rynku, bo zakładany wzrost składki to nieco ponad 2 proc. nominalnie w skali roku?

Od dekad utrzymujemy z powodzeniem pozycję lidera ubezpieczeń i jestem przekonana, że to się nie zmieni. W trudnym minionym roku poprawiliśmy nawet udział w rynku ubezpieczeń na życie do rekordowych 42,3 proc. Potencjał do wzrostu jest znaczny, gdyż składki zbierane w Polsce stanowią ok. 2,9 proc. PKB przy średniej dla UE na poziomie 8,3 proc. PKB. Ogromną różnicę widać zwłaszcza w ubezpieczeniach życiowych. Rozwój gospodarczy i wzrost zamożności Polaków umożliwiają wzrost tego wskaźnika. Skutki pandemii, jak przejściowa recesja, wzrost bezrobocia, spadek dochodów części obywateli, spowalniają ten proces. Jak dotąd skala wpływu tego szoku na gospodarkę jest jednak mniejsza od spodziewanej. W ubezpieczeniach mniejszemu popytowi w pewnych segmentach towarzyszy zwiększony w innych, np. w przypadku ubezpieczeń ochronnych, zdrowotnych. Kryzys związany z COVID-19 wielu osobom uświadomił, jak kruche może być przekonanie, że zawsze „jakoś będzie” i skłania je do zadbania o zabezpieczenie siebie i bliskich. Choć trudno w obecnych warunkach prognozować, widzimy szansę na stały wzrost składki ubezpieczeniowej w Polsce.