Czy opłaca się dziś być wpływowym, czy lepiej stać z boku i czekać, aż rzeczywistość ukształtuje się na nowo?
Marian Owerko, przewodniczący rady nadzorczej Bakallandu SA, wiceprezes Polskiej Rady Biznesu
Marian Owerko:
Staramy się pokazywać, jak można coś robić lepiej, lub wykazać, dlaczego określone postępowanie nie przyniesie oczekiwanych efektów
Reprezentuję Polską Radę Biznesu, czyli 75 osób. A każda jest wpływowa. W sumie jesteśmy przedstawicielami kilkuset firm. Staramy się wypracować wspólne stanowisko, a jako członek Rady Przedsiębiorczości staram się je przekazać dalej – do konkretnego ministerstwa, premiera. Staramy się pokazywać, jak można coś robić lepiej, lub wykazać, dlaczego określone postępowanie nie przyniesie oczekiwanych efektów. Bycie wpływowym to wypracowanie takiego stanowiska, które zostanie uznane przez innych uczestników życia gospodarczego i w konsekwencji przyniesie gospodarce korzyści.
Oczekiwania wobec biznesu są takie same jak 10–20 lat temu: ma dostarczać miejsc pracy, kreować PKB, bo to biznes prywatny tworzy go w 80 proc. Biznes prywatny jest postrzegany jako strona, która ludzi zwalnia, przez którą ludzie czują się zagrożeni. W aktualnej sytuacji powinniśmy pokazać, jaka jest nasza sytuacja i dlaczego nasza fabryka, biuro czy serwis będzie działać nadal w sposób niezagrożony, a jeżeli jest zagrożenie, to pokazać potencjalne konsekwencje.
Czy ostatni rok zwiększył oczekiwanie, że biznes nie tylko będzie realizował cele gospodarcze, ale i społeczne? Czy takie oczekiwanie nie jest nadmiarowe?
Draginja Nadaždin, dyrektorka Amnesty International Polska
Draginja Nadaždin:
Im bardziej państwo nie daje sobie rady, tym bardziej ten ciężar przenosi się na sektor pozapaństwowy – czy to organizacje społeczne, czy biznes
Pandemia sprawiła, że wiele osób obawia się o swoje zdrowie, o swoją sytuację materialną i musi otrzymać pomoc. Tylko kto ją zapewni? Są biznesy, które w czasie pandemii zwiększyły swoje przychody kilkukrotnie. Powstaje pytanie, w jaki sposób zapewniają one poszanowanie własnych pracowników. Dostrzegamy też, że są państwa zbyt słabe, by zapewnić własnym obywatelom choćby dostęp do szczepionki. Są i takie, które nie są w stanie utrzymać systemu opieki zdrowotnej, by całkiem nie podupadł, i takie jak Polska, gdzie zadajemy sobie pytanie, czy nie wygenerowano wielu problemów, które nie musiały się pojawić. Gdzie władza mogłaby być sprawowana inaczej, zarówno w kwestii praw człowieka, jak i ograniczeń wprowadzanych ze względu na pandemię. Tu bardzo ważny jest głos społeczny i głos biznesu. Ale nie jako deus ex machina, który przyjdzie i rozwiąże problemy. Chodzi o pokazanie, jak ważni są pracownicy, że trzeba zadbać o ludzi, których często – ponieważ nie wiadomo, kiedy pandemia się skończy – dotyka poczucie beznadziei. Im bardziej państwo nie daje sobie rady, tym bardziej ten ciężar przenosi się na sektor pozapaństwowy – czy to organizacje społeczne, czy biznes. I dlatego nastawienie na zysk musi iść w parze z poczuciem odpowiedzialności.
Na ile my, w Europie Środkowej potrafimy docenić te organizacje, które starają się wobec własnych pracowników postępować fair? Czy doceniają to nasze państwa? Na przykład w przetargach publicznych ciągle najważniejsza jest cena.
Artur Wiza, wiceprezes zarządu Asseco Poland SA
Artur Wiza:
Jeden z elementów naszego patriotyzmu gospodarczego zdefiniowaliśmy tak: płacimy podatki tam, gdzie osiągamy przychody
Jeden z elementów naszego patriotyzmu gospodarczego zdefiniowaliśmy tak: płacimy podatki tam, gdzie osiągamy przychody. Na Słowacji płaci podatki firma słowacka, w Izraelu – izraelska, w Niemczech – niemiecka, w Polsce – polska. Na końcu to, co zostaje z zarobków tych spółek, trafia do Polski. I tu płacimy jeszcze dodatkowe podatki od dywidend, jakie pobieramy z tych spółek, które są częścią naszej grupy. W ten sposób między innymi wpływamy na polską gospodarkę – w formie różnych danin wpłacamy do budżetu jedną tysięczną przychodów państwa. Jednak słowo „wpływowy” zastąpiłbym słowami: „istotny”, „ważny”, „odpowiedzialny”. Osoby określane jako wpływowe są przykładem, jak powinno się działać i jak mogą one oddziaływać na gospodarkę swoimi decyzjami. My, przedsiębiorcy, funkcjonujemy w otoczeniu państwa – mamy służbę zdrowia, drogi, szkoły, urzędy… Gdyby wszyscy przedsiębiorcy optymalizowali podatki, niewiele zostałoby dla społeczeństwa i kraju. Jesteśmy przeciwni ulgom podatkowym – one powodują, że przedsiębiorcy naturalnie szukają dróg, gdzie można zaoszczędzić. Jeśli podatki będą proste, wszyscy będą je płacić i przedsiębiorcy wkalkulują to w swoje koszty funkcjonowania.
Proszę zwrócić uwagę na to, że w momencie, gdy pojawił się COVID-19, przedsiębiorcy zwrócili się do państwa o pomoc. Podatki płacimy po to, by funkcjonowało państwo. I teraz w pandemii wszyscy zobaczyliśmy, jak ono jest nam bardzo potrzebne.
Od dawna postulowaliśmy, żeby zwracać uwagę na to, jak firmy płacą podatki na przykład przy przetargach publicznych. Państwo wybiera ofertę najtańszą, ale często, żeby ona mogła taka być, oferenci oszczędzają np. na sposobie zatrudniania pracowników, przez co na końcu płacą mniejsze podatki lub ich wcale nie płacą. Teraz, niezależnie od tego, czy się płaciło, czy nie, firmy przychodzą do państwa i mówią: pomóżcie. I znów ta pomoc obciąży tych, którzy uczciwie podchodzą do obowiązkowych danin dla państwa.
Czy nasze państwo potrafi potraktować fair tego, kto jest istotny i odpowiedzialny?

Krzysztof Krystowski, prezes Związku Klastrów Polskich

Krzysztof Krystowski:
Nasz przekaz do rządzących: pozwólcie nam wpływać, postaramy się robić to odpowiedzialnie, po to, by wasze decyzje były bardziej przemyślane, skuteczniejsze i łatwiejsze do implementacji
Zgadzam się, że aby być wpływowym, trzeba być odpowiedzialnym. Dobrze, że rozumiemy to w ten sposób. Słowo „wpływowy” może się kojarzyć pejoratywnie, jako ten, kto wykorzystuje wpływy dla własnej korzyści. Reprezentuję organizację pracodawców, czyli ludzi, którzy zrzeszyli się, aby wspólnie wpływać. Do Związku Klastrów Polskich należy dziś ponad 50 klastrów zrzeszających ponad 3 tys. firm w większości małych i średnich, które łącznie zatrudniają ponad 300 tys. pracowników. Idea związku polega na współpracy nawet tych, którzy na co dzień ze sobą konkurują. Uczymy się wspólnie, jak wpływać odpowiedzialnie, z korzyścią dla wszystkich. Staramy się wpływać na rząd, jego regulacje i decyzje w sposób odpowiedzialny. Również rząd i administracja publiczna powinny być świadome, że w interesie dobrego zarządzania krajem jest zapewnienie wpływu środowiskom społecznym i gospodarczym. Dla dobrego rządzenia konieczne jest słuchanie obywateli – tych, którzy wytwarzają produkt krajowy, i tych, którzy zrzeszają się w innym celu. To ważna nauka z pandemii – że firmy i obywatele oczekują w czasie kryzysu wsparcia od państwa, ale też takie wsparcie mogą zaproponować. W ramach europejskiego zrzeszenia klastrów pomagaliśmy bardzo silnie przedsiębiorcom z Europy Południowej najbardziej dotkniętym pandemią. W szczytowym momencie nasza organizacja koordynowała pomoc od Lizbony do Rygi. Dostrzegła to Komisja Europejska, która bardzo docenia współpracę z organizacjami biznesowymi, oczekuje wręcz wpływania na nią po to, by skuteczniej zarządzać organizacją państw. Taki też powinien być nasz przekaz do zarządzających państwem: pozwólcie nam wpływać, postaramy się robić to odpowiedzialnie, by wasze decyzje były bardziej przemyślane, skuteczniejsze i łatwiejsze do implementacji.
W polskiej debacie publicznej jest wiele napięć prowadzących do tego, że konstruktywny dialog staje się coraz mniej możliwy. Jak to zmienić? Co zrobić, by dialog państwa i biznesu był transparentny i przejrzysty, a jednocześnie efektywny?
Marian Owerko: To politycy są wpływowi, ale oni od zawsze boją się przedsiębiorców; to nie jest kwestia tylko obecnego rządu. Wzajemne relacje napiętnowane są czymś, co trudno wyjaśnić – oni bardzo starają się uniknąć pomocy ze strony ludzi biznesu, bojąc się, że mogą być w tym nieczyste intencje. A my tylko staramy się przekazać im naszą wiedzę i doświadczenie, które są też przecież potrzebne przy zarządzaniu szpitalami czy dystrybucją szczepionek.
Artur Wiza: Od lat staramy się zmienić wizerunek biznesmena na przedsiębiorcę i bardzo chcemy, by społeczeństwo postrzegało nas jako przedsiębiorców, czyli tych, którzy podchodzą do spraw przedsiębiorczo, szukając możliwości prowadzenia działalności gospodarczej i rozwijania firm. Słowo „biznesmen” postrzegane jest u nas pejoratywnie jako ktoś, kto chce tylko zarobić i nie dba o interes innych. W Polsce jest jednak wielu przedsiębiorców, którzy zbudowali ogromne firmy i nie sprzedają ich, aby z zarobionymi pieniędzmi przenieść się do innego kraju. Chcą tu być i nadal działać, inwestować. Jesteśmy dumni z takich przedsiębiorców. Niestety w Polsce, gdy ktoś osiągnie sukces, od razu otaczają go podejrzenia, czy to na pewno uczciwie. Mam nadzieję, że to podejście zacznie się wreszcie zmieniać i wizerunek biznesmena-kombinatora z czasów PRL odejdzie w przeszłość.
Co powinniśmy zrobić, by pojęciu „wpływanie” nie towarzyszyła wątpliwość?
Draginja Nadaždin: Kluczowa jest transparentność. Słowo „wpływowy” wzbudza negatywne konotacje. Powinniśmy wyraźnie pokazywać, w jaki sposób biznes oddziałuje na życie społeczne, że może odgrywać bardzo pozytywną rolę. Ważne, by rządzący, wprowadzając różne zmiany, wsłuchiwali się w głos ekspertów. Wtedy, gdy dzieje się to w sposób transparentny, gdy istnieją społeczne konsultacje, które odbywają się według ustalonych reguł, to dobra okazja, by pokazać, że przedsiębiorcy nie są nastawieni tylko na własne interesy, ale i rozwój społeczny. Ważną rolę do odegrania mają tu organizacje starające się zapobiegać korupcji i niezależne media. Przedsiębiorcy są ważnym elementem wspólnoty państwowej i lokalnej, dlatego zadbanie o zdrowe spektrum całego życia społecznego jest ważne.
Może w tym jest trochę winy mediów, że zamiast mądrze mówić o pewnych sprawach, pozwolić nabrać dystansu do rzeczywistości, podgrzewamy emocje? Kreujemy to, kto jest wpływowy, istotny, zajmując się czasem bzdurami. Jak wyrwać się z tego kręgu?
Artur Wiza: Bardzo nas boli, że w gazetach jest mało opisywanych sukcesów biznesowych, a skandale sprzedają się na pierwszych stronach. Niektóre tytuły w ogóle zrezygnowały ze stron biznesowych.
W jaki sposób pchnąć debatę na wyższy poziom?
Krzysztof Krystowski: Brak zaufania do przedsiębiorców jest dość powszechny w społeczeństwie, choć powoli i to się zmienia. Poprzedni system polityczny wmawiał ludziom, że przedsiębiorca to ktoś, kto jest malwersantem, oszustem, kombinatorem, wzbogacił się na ludzkiej krzywdzie. Zbudowanie lepszego wizerunku przedsiębiorcy jest rolą organizacji biznesowych poprzez działania informacyjne, pokazywanie społeczeństwu, że jesteśmy użyteczni. Im większe będzie społeczne zaufanie do przedsiębiorców, tym łatwiej będzie nam rozmawiać z politykami. Ciągle robimy jednak za mało, by poprawić wizerunek przedsiębiorcy, menedżera, biznesmena. Przecież wiele firm prowadzi mecenat kultury, wspiera fundacje, sport, prowadzi mnóstwo działań na rzecz społeczeństwa. Za mało się o tym mówi. Musimy nagłaśniać fakt, że potrafimy współpracować, łączyć przedsiębiorców, jesteśmy użyteczni dla społeczeństwa.
Marian Owerko: Jeżeli ludzie nam zaufają, to naprawdę mamy dużo wartości do przekazania.
Artur Wiza: Pamiętajmy, że duży wpływ, także pozytywny, na gospodarkę mają też politycy, dlatego powinniśmy z nimi umieć konstruktywnie rozmawiać. A teraz w dobie pandemii powinniśmy wszyscy koncentrować się głównie na zdrowiu i gospodarce. Bo jeśli to zapewnimy, nam wszystkim będzie się żyło lepiej.
Draginja Nadaždin: Ważne, by przedsiębiorcy docenili siłę swojego głosu w dyskusjach społecznych. Natomiast bazą i absolutną podstawą do tego jest to, jak wygląda sama firma. Jeśli szanuje prawa człowieka i pracowników, to podstawa, która kształtuje obraz przedsiębiorcy i dodaje mu wiarygodności, gdy zabiera głos w sprawach dotyczących życia społecznego, kulturalnego, politycznego. Przy tym przedsiębiorcy muszą oczywiście szanować prawo, ale mogą myśleć szerzej, jak dbać o różnorodność, jak grupy narażone na wykluczenie społeczne również umieścić w swojej polityce wewnętrznej.
Debatę moderował Marek Tejchman, zastępca redaktora naczelnego DGP
Oprac. AO