Luty przyniósł właściwie na całym świecie znaczący wzrost rentowności długoterminowych obligacji. Kulminacja tego trendu miała miejsce w ubiegłym tygodniu. Dochodowość 10-letnich papierów rządu Stanów Zjednoczonych znalazła się powyżej 1,5 proc. (w grudniu ub.r. była jeszcze poniżej 1 proc.). To poziom nienotowany od lutego ub.r. W piątek zanotowany został lekki spadek. Za to w przypadku papierów Japonii, Australii i Korei Południowej rentowność 10-latek właśnie w piątek miała roczne maksimum (nadal jednak w Japonii jest to mniej niż 0,2 proc., w pozostałych dwóch krajach mniej niż 2 proc.). W Polsce rentowność papierów 10-letnich przekroczyła 1,5 proc. pierwszy raz od maja ub.r.
– Mamy do czynienia z globalnym trendem reflacyjnym. Wszyscy oczekują wyższego wzrostu, ale też wyższej inflacji. To jest także zakład o to, że gospodarka będzie silniejsza i będzie w stanie poradzić sobie z wyższymi stopami – mówi obrazowo Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista mBanku. – Testujemy powrót do pocovidowej normalności – dodaje.