PAP, powołując się na anonimowe źródło, poinformowała, że Narodowy Bank Polski interweniował na rynku, by osłabić kurs wobec innych walut. Choć sam w tej sprawie bank milczy (bezpośrednie interwencje rzadko są oficjalnie komentowane), informacja jest niemal pewna, bo złoty rzeczywiście skokowo stracił na wartości. W piątkowe późne popołudnie jego kurs do euro był słabszy o 1,5 proc. w porównaniu z porannym otwarciem. W podobnej skali przesunął się względem dolara i franka szwajcarskiego.
Bezpośrednie skupowanie lub sprzedawanie obcych walut na rynku przez bank centralny, by osłabić lub wzmocnić własną, to działania rzadkie, niestandardowe i kontrowersyjne. Ekonomiści zwracają uwagę, że trudno jest utrzymywać w ten sposób wybrany kurs w warunkach tzw. kursu płynnego. W Europie takie działania przed kilkoma laty prowadził Narodowy Bank Szwajcarii, starając się bronić poziomu 1,2 franka za euro. Ale i on zrezygnował, bo było to dla niego zbyt kosztowne: rezerwy walutowe SNB rosły zbyt szybko. NBP sięgał po to narzędzie ostatnio na początku poprzedniej dekady.