Trwająca około godziny awaria zdołała pokrzyżować szyki firmom polegającym na usługach G Suite, a także uczelniom prowadzącym zajęcia z wykorzystaniem infrastruktury Google’a. „To nie zajęcia skończyły się wcześniej, lecz awaria usług Google’a” – informowała w czasie usterki Komisja Dydaktyki i Jakości Kształcenia Zarządu Samorządu Studentów UW na swoim profilu facebookowym. Część z placówek korzysta także z innych usług platformy – poczty, chmurowego dysku czy kalendarzy – te usługi również zostały czasowo zawieszone. Google poinformował, że doszło do wyłączenia systemu uwierzytelnienia, co było związane z problemem przydzielania zasobów serwera. W efekcie powstawały błędy w usługach wymagających zalogowania się. Firma zapewniła też, że nie był to wynik cyberataku i takie sytuacje nie będą już występować w przyszłości.
To druga awaria jednego ze światowych big techów w ciągu kilku dni. W czwartek problemy ze swoimi komunikatorami miał Facebook – użytkownicy Instagrama i Messengera nie mogli wysyłać do siebie wiadomości. W sytuacji gdy cała gospodarka z powodu pandemii opiera się na cyfrowych platformach, to woda na młyn dla organizacji mówiących o zbyt dużej koncentracji usług w rękach kilku graczy. Choć sam internet został tak zaprojektowany, by jego funkcjonowanie nie ograniczało się do „jednej wtyczki”, a dane były rozproszone w wielu odległych od siebie ośrodkach, to dziś często można odnieść wrażenie, że jest inaczej – nasza internetowa aktywność często ogranicza się do maksymalnie kilkudziesięciu usługodawców.