Unia chce wprowadzić opłaty za darmową wodę. Ceny energii wzrosną, rolnicy zbankrutują

autor: Maciej Miłosz26.06.2013, 06:38; Aktualizacja: 26.06.2013, 13:58
W Ministerstwie Środowiska panuje przekonanie, że nowe prawo uda się uchwalić jeszcze w tej kadencji Sejmu

W Ministerstwie Środowiska panuje przekonanie, że nowe prawo uda się uchwalić jeszcze w tej kadencji Sejmuźródło: ShutterStock

Energetycy, firmy szukające gazu łupkowego, rolnicy, którzy nawadniają pola, i hodowcy ryb będą musieli zacząć płacić za – dotychczas bezpłatne – korzystanie z wód powierzchniowych. O ile duże firmy na to stać, wieś boi się bankructw.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Komentarze (67)

  • dir5(2016-05-18 21:30) Zgłoś naruszenie 00

    Dzisiaj rozmawiałem z moim gościem, holenderskim rolnikiem na temat pomysłu naszego wspaniałego rządu dotyczącego opłat za korzystanie z wód powierzchniowych (około 0,2 EUR za m3) oraz głębinowych (około 0,4 EUR za m3). Był zszokowany... Jeśli przyjąć, że powiedzmy podlejemy hektar ziemniaków 5 razy po 200 m3/ha wodą powierzchniową daje to nam 200 EUR rocznie. Przy użyciu wody głębinowej 400 EUR rocznie. Dla porównania Holandia jest podzielona na 3 strefy, w których za pobór wody płaci się 1 EUR, 3 EUR lub 32 EUR od hektara, niezależnie od ilości pobranej wody (taki ryczałt). Przynależność do poszczególnych stref uzależnione jest od kilku czynników np. od jakości wody czy od kosztów jej dostarczenia kanałami do pól (w "najdroższej" strefie woda jest pompowana za pomocą kanałów dziesiątki kilometrów "pod nos" rolnikom). Dodam, że rolnicy holenderscy prowadzą produkcję na bardzo żyznych polderach, na których i bez podlewania osiągają plony dwa razy wyższe niż w Polsce a polscy rolnicy na naszych "piachach" za pomocą nawadniania ratują jakikolwiek plon... I jeszcze rządzący zastawiają się unijnym ustawodawstwem...

    Odpowiedz
  • dir5(2016-05-18 21:29) Zgłoś naruszenie 00

    Dzisiaj rozmawiałem z moim gościem, holenderskim rolnikiem na temat pomysłu naszego wspaniałego rządu dotyczącego opłat za korzystanie z wód powierzchniowych (około 0,2 EUR za m3) oraz głębinowych (około 0,4 EUR za m3). Był zszokowany... Jeśli przyjąć, że powiedzmy podlejemy hektar ziemniaków 5 razy po 200 m3/ha wodą powierzchniową daje to nam 200 EUR rocznie. Przy użyciu wody głębinowej 400 EUR rocznie. Dla porównania Holandia jest podzielona na 3 strefy, w których za pobór wody płaci się 1 EUR, 3 EUR lub 32 EUR od hektara, niezależnie od ilości pobranej wody (taki ryczałt). Przynależność do poszczególnych stref uzależnione jest od kilku czynników np. od jakości wody czy od kosztów jej dostarczenia kanałami do pól (w "najdroższej" strefie woda jest pompowana za pomocą kanałów dziesiątki kilometrów "pod nos" rolnikom. Dodam, że rolnicy holenderscy prowadzą produkcję na bardzo żyznych polderach, na których i bez podlewania osiągają plony dwa razy wyższe niż w Polsce a polscy rolnicy na naszych "piachach" za pomocą nawadniania ratują jakikolwiek plon... I jeszcze rządzący zastawiają się unijnym ustawodawstwem...

    Odpowiedz
  • Bob(2014-02-07 15:21) Zgłoś naruszenie 00

    A dlaczego hodowcy ryb mają płacić przecież oni już tą wodę mają nalaną a uzupełnia ją w stawie deszsz ,równie dobrze za dziurę w ziemi będą pobierac opłate jeśli do tej dziury napada deszcz.

    Odpowiedz
  • Emeryt(2014-02-03 04:16) Zgłoś naruszenie 00

    To są ********** a naszym przygłupom od rządzenia w to graj, chociaż bez wsparcia tego eurokołchozu też by sobie poradzili z wymyślaniem coraz nowych podatków.

    Odpowiedz
  • Dziadek(2014-01-16 09:30) Zgłoś naruszenie 00

    Obliczyć przeciętną pojemność płuc i wprowadzić podatek za korzystanie z powietrza. Debili nie brakuje aby do koryta i mózg się lasuje i zmienia w g... dlatego takie pomysły a co wymyśli Unia to nasi władcy to zaakceptują skąd to starsze pokolenie zna bo dla młodych to chyba nowość ale historia kołem się toczy jak mówi stare przysłowie. Ale że rządzący nigdy nie byli przyzwyczajeni do samodzielnego myślenia tylko wykonywali czyjeś polecenia to mamy to co mamy.

    Odpowiedz
  • niezalogowany(2013-10-31 19:39) Zgłoś naruszenie 00

    i to jest wolnosc i niepodleglosc to duzo wiecej bylo wolnosci w p.r.l. niech zyje polska ludowa.

    Odpowiedz
  • HB(2013-07-02 14:35) Zgłoś naruszenie 01

    Unia z Tuskiem mając władzę pięknie uchwalają ustawy dla siebie wyciągając od ludzi i firm (nie zbyt rentownych) pieniądze za żywioł wodny, za który w ogóle nie płacą, bo to sama przyroda.
    Zamiast budować ekologiczne elektrownie wodne (energia odnawialna) i zachęcać do tego, to na siłę wciska się budowanie elektrowni atomowych zagrażających życiu ludzi, a z których państwa się wycofują.
    A co UE i Tusk powie na problem, gdzie od wielu lat z winy Skarbu Państwa ta woda czyni szkody dla właściciela budowli?

    Odpowiedz
  • Obserwator(2013-06-30 10:16) Zgłoś naruszenie 00

    To jest totalitaryzm unijny . Wolność jest sprzedana unji za pieniądze.

    Odpowiedz
  • Wacomir(2013-06-30 04:48) Zgłoś naruszenie 00

    Dzięki OZE (ustawa o Odnawialnych źródłach Energii podpisana po cichu 21.06.2013 - miała być podpisana do 10 12.2010 ale sponsor PO lobby elektrowni atomowych blokował proces, w konsekwencji Polska musi zapłacić 200mln zł kary) każdy może wybudować sobie przydomową elektrownie słoneczną do 40kW bez pozwoleń - do pakietu dołączamy 8 skraplaczy i mamy 64 litry wody dziennie: darmo, bez łachy i chciwego PO.

    Odpowiedz
  • pawełek45(2013-06-29 22:10) Zgłoś naruszenie 00

    to jest chore co robią nieroby unijni

    Odpowiedz
  • ALI BABA(2013-06-28 23:35) Zgłoś naruszenie 00

    Abstrahując od tego artykułu i słusznych komentarzy dodam tylko, że warto
    wiedzieć, że Polska stoi w Europie na szarym końcu jeśli chodzi o- zasoby wody pitnej /!!!/ PS WARTO A NAWET KONIECZNIE TRZEBA TE ZASOBY
    OSZCZĘDZAĆ!!

    Odpowiedz
  • petent(2013-06-27 15:18) Zgłoś naruszenie 00

    podatki od korupcji juz sa? - bo jak dozwolona to opodatkowac - to bedzie zarobek bezkonkurencyjny w Polsce!

    Odpowiedz
  • okamisan(2013-06-27 10:14) Zgłoś naruszenie 00

    To jest początek , potem będzie opłata za wykorzystaną wodę zgodna z prawem Archimedesa,(im większa łódź tym więcej wody wypiera) ,dla wędkarzy ile dana ryba potrzebuje wody do rozwoju , a spacerowicze zapłacą za oczywisty efekt chłodzenia przy wodzie zgodnie ze wzrostem wilgotności , ukoronowaniem będzie zwolnienie z opłaty korzystania z wód powodziowych w szczególnych i wyjątkowych sytuacjach rodzinnych ;)
    Ps. podatek od deszczu już jest !

    Odpowiedz
  • obywatel(2013-06-27 09:31) Zgłoś naruszenie 00

    UE to Unia Lichwiarska szeroko pojęta ...

    Odpowiedz
  • Emery(2013-06-27 08:25) Zgłoś naruszenie 00

    A jak ktoś podlewa glebę własnym moczem też będzie płacił ?

    Odpowiedz
  • Z. Pirtań(2013-06-27 00:01) Zgłoś naruszenie 00

    Chciałbym nieco rozszerzyć wypowiedź, skoro zostałem zacytoway w artykule. Problem jest bardzo złożony i zdecydowanie nie jestem zwolennikiem bezrefleksyjnego krytykowania Unii Europejskiej. Założenia są szczytne - dbajmy o środowisko, starajmy się użytkować je racjonalnie i nie zanieczyszczać go. To są niepodważalne idee, które są i powinny być motywem działalności systemu - jeśli chcemy wdrażać idee zrównoważonego rozwoju (czyli rozwoju z poszanowaniem środowiska i pozostawieniem jego zasobów dla kolejnych pokoleń). W tym celu UE opracowała Ramową Dyrektywę Wodną - która w założeniach jest szczytna i słuszna - diabeł jednak tkwi w szczegółach...

    Tymi szczegółami są konkretne regulacje - m.in. dotyczące opłat za używaną wodę oraz zanieczyszczanie środowiska. I tu rodzą się problemy - niestety związane z jakością polskiego prawa i podejściem naszej rodzimej administracji :
    1. Ramowa dyrektywa wodna zakłada poszanowanie zasobów wodnych i poprawę jej stanu (czystości) w całej Unii Europejskiej. Nie oznacza to automatycznie, że musimy poprawiać jej stan w Polsce! Paradoks ? Ależ nie - aby stwierdzić zadania naszego kraju, musimy wiedzieć jak wypadamy w stosunku do średniej europejskiej - a tego nie wiemy... Nie działa w naszym kraju centralny system monitorowania jakośći wód, prawo jest niespójne, a urzędy i instytucje zajmujące się monitoringiem stanu wód w różnych jego aspektach, nie współpracują - nie tworząc spójnego systemu zbierania danych. W efekcie notorycznie zagrożeni jesteśmy karami ze strony UE za niedotrzymywanie waruków poprawy stanu wód nakładanych przez Ramową Dyrektywę - ale nie dlatego, że nie dotrzymujemy tych warunków, tylko za to że nie potrafimy tego udokumentować. Płacić będziemy więc za niewiedzę ...

    System nie działa i nie widać oznaków poprawy tego stanu rzeczy - co wówczas ? Najlepiej wdrożyć spektakularne działania - najlepiej skupiające uwagę mediów - przerzucając dyskusję na tematy zastępcze. Czy to rozwiąże problem ? O tyle o ile - co prawda kary za brak danych o stanie wód ponosić będziemy, ale może akurat uda się je sfinansować z opłat za wodę...

    A że przy okazji ryzykujemy nadmiernym obciażeniem branż skądinąd ważnych dla społeczeństwa:
    - rybactwo - źródlo ryb i utrzymania zasobów wodnych i siedlisk wielu gatunków flory i fauny (m.in. dziesiątków obszarów Natury 2000),
    - hydroenergetyka - źródło energii odnawialnej redukującej (formalnie) emisję CO2,
    - rolnictwo, które zmusi po prostu nas wyżywić...

    Oczywiście wszelkie zmiany i ewentualne opłaty (które nie muszą być zabójcze dla poszczegónych branż), powinny być efektem konsultacji i wypracowanego w szerokim gronie konsensusu. Ale jeśli prace nad zmianami w tak wrażliwej kwestii zaczynają się od anonsów medialnych na starcie generujących mnóstwo emocjii, źle wróży to naszej przyszłości...

    Węgierski sektor hodowli ryb nadal odbudowuje się po niefortunnych regulacjach prawnych z 2001 roku, jednocześnie Komisja Europejska apeluje do naszej branży o zaangażowanie w rozwój europejskiej akwakultury, będącej źródłem zdrowej żywności... Jednym z działań w tym zakresie jest opublikowana w 2009 roku strategia na rzecz rozwoju zrównoważonej akwakultury w UE, która odnosi się do założeń Ramowej Dyrektywy Wodnej. Według tych zapisów, Dyrektywa świetnie wpisuje się w założenia rozwoju branży, ponieważ gwarantuje dbałość o poprawę stanu wód - których odpowiednia jakość jest niezbędna dla rozwoju chodowli ryb ! Tymczasem według założeń zmian prawa polskiego, te same ryby stanowią problem, za który hodowcy powinni płacić ...

    Odpowiedz
  • LOLEK(2013-06-26 20:31) Zgłoś naruszenie 00

    A kiedy wprowadzą podatek za puszczanie bąków -to przecież gaz -jeszcze nie wpadli na ten pomysł,a może już sami mają zagazowane mózgi

    Odpowiedz
  • E(2013-06-26 19:27) Zgłoś naruszenie 00

    Hola hola najpierw niech sie rozlicza jak egzekwuja kontrole I kary za zanieczyszczania srodowiska.

    Odpowiedz
  • KN13(2013-06-26 19:16) Zgłoś naruszenie 00

    Jeszcze chwila a opodatkują piernięcia.

    Odpowiedz
  • obserwator(2013-06-26 18:28) Zgłoś naruszenie 00

    A tak narzekaliśmy na RWPG.Proponuję jeszcze opłatę od bekania i wydalania gazów przez człowieka.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane