Orange Polska, największy operator telekomunikacyjny na polskim rynku po kilku słabych miesiącach przechodzi do ofensywy. Nie chce się już źle kojarzyć, zamierza być nowoczesny. Jak to zmieni układ sił na polskim rynku?
W barze mlecznym „Śmietanka towarzyska” przy ul. Twardej w Warszawie dziennikarzy przywitał wczoraj fioletowy baner z napisem: „Oferty nju nie da się skopiować. Można ją zrobić lepiej”. W taki sposób Play, czwarty co do wielkości operator komórkowy, dotychczas nadający ton rynkowym zmianom, ogłosił swoją, drugą już, ofertę mającą być odpowiedzią na propozycję nju.mobile, taniej marki komórkowej wprowadzonej ponad miesiąc temu przez Orange. Oferuje darmowe rozmowy do wszystkich za 29 zł miesięcznie. Robiąc swoją konferencję dokładnie w tym samym miejscu, gdzie startowało nju, Play próbuje odzyskać prym. Utracił go – ku zaskoczeniu wszystkich – na polu, na którym zawsze był najmocniejszy: innowacyjnych i tanich ofert. Jeszcze bardziej zaskakujące jest jednak to, że palmę pierwszeństwa odebrał mu nie kto inny, ale teoretycznie najmniej spodziewany w takiej roli były narodowy operator – Orange Polska, czyli dawna Telekomunikacja Polska.
Analitycy szybko wytknęli nowej odsłonie Playa – Formule Mini Max – że w przeciwieństwie do nju nie oferuje darmowych rozmów do sieci stacjonarnych. A Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange, odnotował z satysfakcją na swoim blogu: „Podróbka, czyli drugie podejście Play”. – Przygotowania trwały kilka tygodni, więc byłem przekonany, że fioletowi marketingowcy zmierzą się z całą ofertą, ale wybrali tylko pre-paid. Poznałem odpowiedź i pierwsze moje skojarzenie było takie, że Formuła Mini Max pachnie mi subtelnie zrobioną... podróbką – stwierdził.