Od tych negocjacji europosłowie uzależniają akceptację poziomu wydatków na lata 2014-2020, który na lutowym szczycie ustalili unijni przywódcy. Negocjacje nie mogły się rozpocząć, bo - jak argumentuje europosłanka Sidonia Jędrzejewska z komisji budżetowej - Irlandia, kierująca pracami Wspólnoty, nie przedstawiła wspólnego stanowiska krajów członkowskich na te rozmowy.

„Ja jednak nie tracę wiary, że prezydencja irlandzka takie stanowisko przygotuje i będzie w stanie zaproponować rozwiązanie jak znaleźć brakujące płatności na rok 2013, bo to jest główna oś sporu” - powiedziała Polskiemu Radiu europosłanka Sidonia Jędrzejewska. 

Parlament chce najpierw załatać dziurę w tegorocznym budżecie. Bruksela poprosiła kraje członkowskie o ponad 11 miliardów euro, i dopiero później jest gotowa negocjować wydatki w tym wieloletnim. Opóźnienia w negocjacjach niepokoją komisarza do spraw budżetu Janusza Lewandowskiego. „Jesteśmy w niedoczasie i to w dodatku w Europie, która jest w kryzysie, która rozpaczliwie szuka pieniądza inwestycyjnego. To jest wspólna odpowiedzialność, żeby tę przewidywalność inwestowania możliwie szybko i polskim regionom i całej Europie dać” - skomentował w rozmowie z Polskim Radiem komisarz do spraw budżetu. 

W sprawie budżetu Unii na lata 2014-2020 postulaty Parlamentu Europejskiego nie zmieniły się. Chce on przede wszystkim zmienić zasady wypłacania pieniędzy i domaga się elastyczności jeśli chodzi o możliwości przesuwania niewykorzystanych pieniędzy w budżecie między poszczególnymi działami i latami.