Zbliża się do końca bieżący okres finansowy Unii Europejskiej. Pula środków dostępnych dla nas na lata 2007–2013 w ramach Narodowej Strategii Spójności to ok. 270 mld zł. Możliwości ubiegania się o dofinansowanie konkretnych projektów, są już bardzo ograniczone.

Ile pieniędzy zostało jeszcze do dyspozycji i czy uda nam się je w pełni wykorzystać? Takie pytania pojawiają się bardzo często, szczególnie w kontekście trwających negocjacji wielkości wsparcia, jakie Polska może otrzymać na lata 2014–2020. Fundusze dostępne w latach 2004–2006 udało nam się wykorzystać co do grosza. Jest duża szansa na powtórzenie tego scenariusza.

Na różnym etapie

Wykorzystanie Funduszy Europejskich to proces wieloetapowy, na który składa się w dużym uproszczeniu: kontraktacja, płatności i rozliczenie z Komisją Europejską. Kontraktacja to łączna wartość wszystkich umów o dofinansowanie zawartych z beneficjentami. Etap ten powinien się zakończyć w przyszłym roku.

– Obecnie kontraktacja sięga 80 proc. dostępnych środków, co nie jest jednak tożsame z wykorzystaniem Funduszy Europejskich. Umowa określa maksymalną kwotę, jaką beneficjent ma zagwarantowaną na realizację swojego projektu. Do rzadkości należą jednak przypadki, w których jest ona identyczna z wartością ostatecznych płatności, czyli rzeczywistej dotacji – mówi Piotr Popa, rzecznik prasowy Ministerstwa Rozwoju Regionalnego.

Realizacja projektów rozłożona jest w czasie i trwa od kilku miesięcy do kilku lat. Na ostateczne rozliczenie mamy czas do 2015 roku. Płatność rozumiana jest jako zwrot części faktycznie poniesionych wydatków, naturalne jest więc, że przyrost jej wartości jest odpowiednio opóźniony w stosunku do kontraktacji. Obecnie wynosi ok. 45,7 proc. środków dostępnych dla Polski na lata 2007–2013 i dąży do zrównania się z wartością podpisanych umów, jednak nie następuje to w sposób automatyczny. W trakcie realizacji większości projektów powstają oszczędności, w stosunku do pierwotnych założeń. Po części wynikają one z bezpiecznych szacunków i są dobrowolne, niekiedy zdarzają się sytuacje, w których beneficjent musi zrezygnować z części lub nawet całości dotacji na skutek popełnionych błędów. Płatność realizowana jest jako procent od rzeczywiście poniesionych wydatków, więc jej wartość w takich sytuacjach maleje. Nadwyżki trafiają do puli niezakontraktowanych jeszcze środków.

Kontraktacja i płatności to przenikające się procesy zachodzące na poziomie krajowym. Ostateczne rozliczenie określające definitywnie poziom środków wykorzystanych przez Polskę jest dokonywane z Komisją Europejską. Tak jak przedsiębiorca składa do rozliczenia projektu zestawienie pakietu poniesionych płatności, tak samo polski rząd rozlicza się przed Unią. W Brukseli weryfikowana jest poprawność realizacji programów i dokonanych rozliczeń. Dopiero na tej podstawie Komisja zatwierdza wykorzystanie Funduszy Europejskich.

– Obecnie poziom wydatków zatwierdzonych przez Brukselę sięga 43,7 proc. – informuje Piotr Popa.

Pewna kontraktacja

Aktualna wartość wszystkich umów zawartych z beneficjentami nieznacznie przekracza 80 proc. całości dostępnych środków, jednak nie oznacza to, że przedsiębiorcy i instytucje zamierzające dopiero w przyszłym roku ubiegać się o dotacje będą mieli do dyspozycji pozostałe 20 proc. Weryfikacja części wniosków o dotacje składanych w tym roku jeszcze trwa. Jest też pula projektów, które uzyskały już pozytywną ocenę i są w trakcie procedury podpisywania umowy dotacji. Są też beneficjenci, których projekty uzyskały pozytywną ocenę, jednak w danym konkursie zabrakło dla nich środków. To z nimi w pierwszej kolejności podpisywane będą umowy w przypadku pojawienia się oszczędności w realizowanych projektach. Nowe konkursy, szczególnie dla przedsiębiorców, będą należały w przyszłym roku do rzadkości i będą wynikały z wcześniejszych planów, a nie problemów ze znalezieniem chętnych na dotacje.

– Zainteresowanie dotacjami jest bardzo duże. Do końca listopada złożonych zostało ok. 250 tys. wniosków poprawnych pod względem formalnym, na całkowitą kwotę dofinansowania przekraczającą 520 mld zł, co dwukrotnie przewyższa wartość dostępnych środków. Nie widzimy żadnego zagrożenia, aby na koniec przyszłego roku miały pozostać niezakontraktowane środki – podkreśla Piotr Popa.

MRR planuje, że podpisane zostaną umowy na kwotę wyższą, niż by to wynikało z wartości dostępnej nam obecnie puli. Tak zwana nadkontraktacja stanowi zabezpieczenie na poczet pojawiających się oszczędności, które po 2013 roku byłoby trudno rozdysponować na nowe projekty.

Współpraca buduje

Pełne wykorzystanie Funduszy Europejskich w dużym stopniu zależy w tej chwili od sprawnej realizacji projektów, którym przyznane są dotacje. Jak pokazuje doświadczenie, zakwalifikowanie się do objęcia dotacją jest proste, w porównaniu z realizacją i pozytywnym rozliczeniem. U części beneficjentów po zarezerwowaniu miejsca na liście beneficjentów entuzjazm i werwa do realizacji zamierzeń słabną. Pojawiają się przeszkody z dopełnieniem wszelkich formalności związanych na przykład z pozwoleniami na budowę, stworzeniem odpowiednich warunków dla realizacji projektu, zapewnieniem środków finansowych na pokrycie wkładu własnego, realizacją procesu zamówień publicznych i wiele innych. Takie sytuacje w szczególności dotyczą bardzo rozbudowanych projektów, realizowanych przez podmioty publiczne, które bez względu na źródło finansowania obiektywnie są trudne.

Największą determinacją zarówno w ubieganiu się o dotacje, jak i realizacji projektów unijnych wykazują się przedsiębiorcy. Jednak i im nie udaje się unikać błędów wynikających często z braku wystarczającej wiedzy na temat wymaganych procedur. Najczęściej dotyczą one niezachowania wszystkich formalności przy wyborze dostawców bądź też niewłaściwego ich udokumentowania. Generalnie jednak skala zwrotów wypłaconych już przedsiębiorcy środków w wyniku wykrycia nieprawidłowości jest śladowa i wynosi kilka procent ogólnej puli przyznanych im środków.

Właściwe rozliczenie projektów to wyzwanie nie tylko dla beneficjentów, ale i instytucji bezpośrednio odpowiedzialnych za ich obsługę. Niestety, weryfikacja wniosków o płatność nie zawsze przebiega w nich sprawnie. Zdarza się, że przekraczane są terminy – co nie tylko wydłuża proces rozliczeń, ale też obniża rzeczywisty poziom dofinansowania, szczególnie dla przedsiębiorców posiłkujących się kredytem pomostowym. Wciąż jeszcze, głównie w regionach, relacje na linii beneficjent – pracownik instytucji obsługującej dotacje nie zawsze mają charakter partnerski. Lepsza współpraca z pewnością przyczyniłaby się do jeszcze sprawniejszego wykorzystania Funduszy Europejskich – trudno sobie przecież wyobrazić, żeby realizator projektu popełniał kosztowne błędy celowo.