Im wyższy wskaźnik przedsiębiorczości miasta (WPM – DGP) mierzony liczbą firm na 10 tys. mieszkańców, tym lepszy dowód na to, że potrafi ono przyciągnąć do siebie biznes i stworzyć dla niego odpowiedni klimat. Pod tym względem Gdańsk należy do przeciętnych miast. Na 10 tys. mieszkańców jest w nim tylko 1400 firm z sektora prywatnego, zarejestrowanych w systemie REGON – wynika z szacunków DGP na podstawie danych GUS.

– To efekt tego, że z Gdańska wyjechało do innych aglomeracji albo w świat sporo młodych, kreatywnych osób – wyjaśnia dr Maciej Tarkowski z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

Jego zdaniem tych najbardziej przedsiębiorczych, którzy pozostali i mogliby założyć własne firmy, zatrudniają na przykład duże, międzynarodowe korporacje.

Ranking miast o najniższej przedsiębiorczości zamykają Białystok, Toruń i Bydgoszcz.

– Wskaźnik przedsiębiorczości jest w tych miastach niski, bo stosunkowo mało jest chętnych do tworzenia własnego biznesu. Gdy pytam studentów o to, kto chciałby założyć własną firmę, nie ma lasu rąk. Tylko 10–15 proc. o tym myśli – mówi dr hab. Maciej Zastempowski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Ale to nie wszystko. – Dopiero od niedawna odbudowywane są związki biznesu z uczelniami – dodaje. Są też inne powody.

– Powstawanie firm ograniczają nie tylko niskie dochody ludności, które zmniejszają popyt na towary i usługi. Do pracy na swoim zniechęcają też wysokie podatki lokalne – uważa dr Anna Dziadkiewicz z Wyższej Szkoły Bankowej w Toruniu, która prowadzi także własną firmę. Ponadto podejrzewa, że w woj. kujawsko-pomorskim wyczerpały się już środki z Unii Europejskiej przeznaczone na inwestycje, co również nie sprzyja tworzeniu biznesu.

Eksperci podkreślają, że poziom przedsiębiorczości ma ogromne znaczenie dla poszczególnych miast. Decyduje bowiem na przykład o sytuacji na rynku pracy. Tam, gdzie przedsiębiorczość jest wysoka, z problemem braku pracy stykamy się rzadko. W Warszawie, Poznaniu i we Wrocławiu stopa bezrobocia wynosi tylko 3,8–5,2 proc., a np. w Białymstoku aż 12,7 proc. Jednocześnie duża liczba przedsiębiorstw to nie tylko duży rynek pracy, lecz także większa konkurencja, która hamuje wzrost cen.

Ale paradoksalnie stosunkowo mała liczba firm w części miast wojewódzkich może procentować w przyszłości, gdy poprawi się koniunktura gospodarcza. Bo może być zachętą do inwestycji tam, gdzie jest jeszcze miejsce do zagospodarowania.

Im wyższy poziom przedsiębiorczości, tym lepsza sytuacja na rynku pracy

W USA walczą o biznes zacięcie

Ohio to najbardziej atrakcyjny stan w USA dla przedsiębiorców – wynika z ostatniego zestawienia magazynu „Site Selection”. W ciągu 2011 r. powstało tam 498 nowych projektów biznesowych o wartości powyżej 1 mln dol. Jest to 30-proc. wzrost w skali roku. Taki rezultat to efekt wprowadzonych w 2010 r. ulg podatkowych dla biznesu. Wśród nich zniesienie podatku od inwestycji w technologie. Ponadto stan zwiększył atrakcyjność produkcji na eksport, znosząc podatki od wysyłanych poza Ohio towarów. No i wreszcie władze stanowe zwolniły od podatków pierwszy zarobiony milion. Ulgi jednak to niejedyny wabik dla biznesu. Ważna jest również baza dla innowacji. Kalifornia, choć słynie z wysokiego fiskalizmu, należy do piątki najbardziej aktywnych przedsiębiorczo stanów w USA (indeks Kaufmanna). Dzieje się tak dlatego, że stan słynie z klastrów przemysłowych.

Styria, austriacki kraj związkowy, nie szczędzi pieniędzy na sektor innowacji (wynoszą 4,3 proc. PRB), dzięki czemu zyskała nagrodę najbardziej przedsiębiorczego regionu UE w 2013 r.