Brytyjczycy są naszymi oponentami w kwestii budżetu UE

Niestety, ale dziś Brytyjczycy są naszymi oponentami w kwestii budżetu UE - podkreślił premier Donald Tusk. Dodał, że nie ma żadnej wiedzy nt. "historycznych i przełomowych" negocjacji PiS ze stroną brytyjską ws. budżetu. Ocenił, że to nie czas na polityczne gierki.

"Mam naprawdę poważne problemy, nie mam czasu na tak niepoważne traktowanie tych kwestii" - powiedział premier na czwartkowej konferencji prasowej przed wylotem na budżetowy szczyt UE w Brukseli, pytany o informacje dotyczące "przełomowych" rozmów PiS ze stroną brytyjską.

"Nie sądzę, by był to czas na polityczne gierki, to czas na gigantyczną pracę, którą mamy do wykonania w Brukseli" - podkreślił Tusk. "Nie mam tu żadnej wiedzy na temat tych +historycznych, przełomowych+ negocjacji" - dodał.

Jak mówił, ma wiedzę i czuje się kompetentny w negocjacjach budżetowych i - jak zaznaczył - "niestety, ale dziś Brytyjczycy są naszymi oponentami".

Premier przypomniał, że rozmawiał kilkadziesiąt godzin temu z Davidem Cameronem nt. budżetu UE i zna stanowisko Wielkiej Brytanii. "Ja wiem, że sytuacja jest dla PiS niezręczna, ale nie można dać sobie mydlić oczu i przede wszystkim, nie można się dać wykorzystywać przez naszego głównego oponenta" - zaznaczył premier.

Dodał, że nie ma złudzeń, co do brytyjskiej polityki ws. budżetu UE. "David Cameron nie ukrywa, że ze względu na sytuację brytyjską opowiada się za bardzo radykalnymi cięciami. Niestety, sprawa jest tu raczej jasna. Bardzo liczę, że Brytyjczycy nie będą w sposób tak twardy obstawali przy 200 mld cięć, choć nie dostaliśmy żadnego sygnału, że stanowisko brytyjskie może uwzględniać oczekiwania Polski co do budżetu Europejskiego" - podsumował premier.