Zaczął się budżetowy maraton w Unii Europejskiej. Przed polskim rządem tydzień intensywnych spotkań i negocjacji w sprawie przyszłego budżetu Wspólnoty. Nie ma szans na 300 mld zł dla Polski, jeśli premier Cameron postawi na swoim. Największym zagrożeniem są bowiem antyunijne nastroje w Wielkiej Brytanii.
Dla rządu Donalda Tuska cały tydzień upłynie pod znakiem budżetu unijnego. Dziś jest spotkanie tzw. klubu przyjaciół spójności – koalicji 15 państw, które bronią kwot na ten cel zaproponowanych przez Komisję Europejską. Jutro Tusk spotka się z szefem KE Jose Manuelem Barroso i przewodniczącym Rady Europejskiej Hermanem Van Rompuyem. Z kolei w czwartek jedzie do Berlina na spotkanie z Angelą Merkel. W piątek o budżecie z prezydentem Francji Francois Hollande’em będzie rozmawiał Bronisław Komorowski.
W tej układance najważniejszym państwem jest jednak Wielka Brytania, którą pod koniec października odwiedziła minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska. Jeśli Cameron postawi na swoim, Polska straci 16 mld euro przeznaczonych na politykę spójności w stosunku do pierwotnej propozycji Komisji Europejskiej. Wówczas nasz kraj otrzyma w latach 2014–2020 64 mld euro pomocy strukturalnej wobec 68 mld euro w obecnej perspektywie finansowej. Po obecnym kursie złotego (4,15 za euro) daje to 265 mld zł, wyraźnie mniej niż zapowiadane przez premiera Tuska 300 mld.