"Nawet zakładając, że przewidywany wzrost podatku CIT wyniesie 7,6 procent po wyeliminowaniu skutków zmian systemowych wynikających ze zniesienia obowiązku opłacania tzw. podwójnej zaliczki w grudniu 2012 i pojawienia się zwiększonych dochodów w styczniu 2013 uważamy, że w świetle coraz trudniejszych warunków zewnętrznych dla polskiej gospodarki, powodujących presję w dół na marżę zysku, prognoza jest zawyżona" - piszą ekonomiści BCC.
Ich opinię podzielają przedsiębiorcy. - "Obecny rok był rokiem zmian strukturalnych w firmach, koniecznych do przeniesienia się z warunków ostrej konkurencji w latach 2008 - 2011 do warunków bardzo ostrej konkurencji. Będzie trudno o osiągnięcie zakładanych przez rząd wpływów. Większość naszych kontrahentów przewiduje spowolnienie konsumpcji" - argumentuje Marcin Gruchała, prezes spółki logistycznej VGL Group.

W podobnym tonie wypowiadają się przedstawiciele Towarzystwa Ekonomistów Polskich. Wskazują oni, że w drugim kwartale tego roku, zyski brutto przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 49 osób zmalały w ujęciu rocznym o blisko jedną trzecią. "Przy słabej presji płacowej oraz problemach finansowych przedsiębiorstw w budownictwie, czy też załamaniu się popytu w branży motoryzacyjnej oznaczać to może, że wpływy z podatku CIT mogą być niższe niż zakłada się w Ustawie z tytułu ponownego ponoszenia strat przez przedsiębiorstwa jeszcze w 2012 roku" - czytamy w stanowisku TEP.

Jak pokazuje praktyka, zapisany w ustawie budżetowej poziom wpływów z tytułu podatku CIT nie zawsze był zbieżny z jej ostatecznym wykonaniem. Money.pl sprawdził, jak wyglądało to w latach 2005-2011. W 2007 roku wystąpił duży, bo ponad 11-procentowy rozdźwięk in plus. Trzy lata później w budżecie nie doszacowano jednak dochodów z tytułu tego podatku na ponad 17 procent, czyli aż 4,5 mld złotych. W pozostałych latach różnice pomiędzy projektem a wykonaniem budżetu były niewielkie lub prawie niezauważalne.

Ryszard Petru, prezes Towarzystwa Ekonomistów Polskich. nie obawia się konieczności nowelizowania budżetu. - "Niedobór rzędu kilku miliardów złotych nie jest niebezpieczny. Może zostać zneutralizowany choćby przez zysk NBP" - tłumaczy. W założeniach do przyszłorocznego budżetu wpisano niewielką kwotę zysku przekazywanego do kasy państwa przez NBP - 400 mln złotych. Samo ministerstwo finansów twierdzi, że jest to bardzo bezpieczny poziom i można się spodziewać, że zysk będzie wyższy, ale jednocześnie znacząco niższy, niż 8 mld przekazane w 2012 roku.

Źródło: Money.pl