Meble z Ikei, internet z Play, ciastka Góralki, robot kuchenny Moulinex, znowu Play – i tak dalej przez okrągłe 6 minut. Tyle trwa 12 reklam, które trzeba obejrzeć przed darmowym seansem w serwisie internetowym Iplex.pl. Podobnie jest u konkurentów, takich jak TVN Player, Ipla czy VOD TVP.
Choć widzowie czasem narzekają, reklamodawcy i tak pchają się do internetowego wideo na żądanie drzwiami i oknami. Okazuje się, że większości odbiorców duża liczba spotów w gruncie rzeczy nie przeszkadza, a efekty takiej reklamy mogą być lepsze niż w tradycyjnej telewizji.
Jeden problem: taka reklama sporo kosztuje. – Cena dotarcia do potencjalnego konsumenta za pomocą wideo na żądanie jest nawet trzykrotnie większa niż w tradycyjnej telewizji – przyznaje Beata Dąbrowska, marketing communications manager z USP Zdrowie. Firma jest producentem takich leków jak apap, gripex czy ibuprom i chętnie reklamuje swoje marki w serwisach wideo na żądanie. Jej zdaniem taka forma reklamy jest warta swojej ceny, bo zwrot z inwestycji był 2,6-krotny.