Jeśli kolejna porcja pieniędzy świeżo wydrukowanych przez amerykański Fed spowoduje znaczny wzrost cen surowców, polska gospodarka może na tym więcej stracić, niż skorzystać.

Największe banki centralne świata – Rezerwa Federalna USA i Europejski Bank Centralny – właśnie uruchomiły swoje drukarnie. Cel główny: ustabilizowanie sytuacji na rynkach finansowych, co w drugim kroku powinno przełożyć się na zwiększenie popytu i przyspieszenie wzrostu gospodarczego.

Jeśli do tego dojdzie, polska gospodarka też powinna na tym skorzystać. Dariusz Winek, ekonomista BGŻ, sądzi, że większa płynność na globalnym rynku finansowym ustabilizuje złotego, bo apetyty inwestorów na mniej bezpieczne inwestycje – np. w naszą walutę – wzrosną. – Poprawi się postrzeganie ryzyka kredytowego w bankach największych gospodarek, co będzie też miało wpływ na nasz sektor bankowy. Większość polskich banków jest przecież kapitałowo powiązana z zagranicznymi – mówi ekonomista BGŻ. Łatwiejszy dostęp do kredytu plus poprawa nastrojów na głównych rynkach eksportowych mogą skłonić polskie firmy do inwestowania. A to jeden z motorów wzrostu gospodarczego.