Wyniki gospodarcze podane przez GUS w odniesieniu do II-go kwartału były z grubsza zgodne z oczekiwaniami BCC. Od kilku miesięcy obserwujemy bowiem znaczne spowolnienie dynamiki wzrostu produkcji przemysłowej, eksportu, zatrudnienia, a wręcz spadku w budownictwie i dochodach realnych gospodarstw domowych.

Obniżka prognozy na drugie półrocze 2012 r. do 1,7 proc. PKB

W tej sytuacji (niewielki) spadek popytu wewnętrznego nie powinien być niespodzianką. Na początku roku - mówi Gomułka - prognozowałem tempo wzrostu w bieżącym roku na poziomie 2,5 proc. Przy wzroście w I kw. o 3,5 proc. oznaczało to prognozę spadku średniego tempa w kwartałach II-IV do poziomu 2,2 proc. Teraz obniżam nieco prognozę na rok bieżący, z 2,5 proc. na 2,3 proc. , co oznacza prognozę wzrostu PKB w drugiej połowie roku na poziomie 1,7 proc.

Kluczowe pytania wymagające odpowiedzi

Według głównego ekonomisty BCC kluczowe pytania na teraz, szczególnie w kontekście budżetu państwa na 2013 r. i oczekiwanego wystąpienia w tej sprawie premiera Tuska, można uszeregować następująco:

1. Czy spowolnienie wzrostu będzie kontynuowane w 2013 r. i jakiego wzrostu (spadku) PKB oczekiwać?
2. Czy zapowiedziane przez rząd rok temu dość drastyczne zmniejszenie inwestycji publicznych w roku przyszłym i w latach 2014 – 2015, to właściwa polityka w sytuacji tak dużego spowolnienia wzrostu, może nawet niewielkiej recesji?
3. Czy zapowiedziane przez premiera Tuska w jego expose z listopada ub. r., zmniejszenie deficytu sektora publicznego do 1 proc. PKB w 2015 r. wymaga korekty?
4. Jeśli nie wymaga korekty ścieżka zmniejszania deficytu, to jak rząd proponuje urealnić sposoby utrzymania finansów publicznych na takiej ścieżce?

We wszystkich tych sprawach - podkreśla prof. Gomułka - należy mieć opinię i politykę realistyczną, także taką, która bierze pod uwagę interes długofalowy kraju, a nie tylko, czy głównie, krótkoterminowy interes polityczny rządu i rządzącej koalicji. Trzeba zakładać wzrost PKB w 2013 r. w okolicy 1 proc., może nawet 0 proc., oraz wzrost stopy bezrobocia o około 2 punkty procentowe do blisko 15 proc. pod koniec roku.

Nieuchronna liberalizacja rynku pracy, odczarowanie wydatków sztywnych

Zdaniem znanego ekonomisty oznacza to znaczne pogorszenie sytuacji materialnej dla około 2 proc. rodzin i brak poprawy tej sytuacji dla pozostałych 98 proc. rodzin. W takiej sytuacji, tym bardziej trzeba zabiegać o działania liberalizujące rynek pracy, ograniczające przywileje w transferach socjalnych i zmniejszające koszt biurokracji dla przedsiębiorców. W obszarze finansów publicznych powraca nietknięta dotąd kwestia ogromnego udziału wydatków sztywnych, paraliżujących możliwości elastycznego reagowania na spadki dochodów budżetowych - wymienia profesor Gomułka.