Nie pobudziła znacząco ani inwestycji, ani popytu. Ogólny klimat koniunktury, badający obecną i prognozowaną sytuację w firmach zajmujących się przetwórstwem przemysłowym, spadł w lipcu do -3 pkt z zera w czerwcu – podał GUS.

Najbardziej niekorzystnie swoje położenie oceniają przedsiębiorstwa poligraficzne, odzieżowe, producenci tekstyliów i wyrobów ze skór. Równocześnie to wytwórcy odzieży, tekstyliów i wyrobów ze skór są w elitarnej grupie branż, które w porównaniu z lipcem 2011 r. miały największy wzrost mocy produkcyjnych. – To jedynie świadczy o tym, że w ostatnim roku firmom z tych sektorów wiodło się nie najgorzej. Dane o koniunkturze obrazują bieżącą i przyszłą sytuację. Mówią, że w najbliższych miesiącach możemy zobaczyć spadek mocy produkcyjnych w tych branżach – tłumaczy Krzysztof Wołowicz, dyrektor departamentu analiz TMS Brokers.

O tym, że w szeroko pojętej branży odzieżowej nie dzieje się dobrze, świadczą też dane o inflacji. Podczas gdy w innych segmentach rynku rośnie, w tym spada – i to nie tylko w okresach wyprzedaży. To dowód, że musi ona mocno schodzić ze swoimi marżami, by pobudzić popyt.

Ogółem wykorzystanie mocy produkcyjnych w przetwórstwie przemysłowym wynosiło w tym miesiącu 76 proc. Było wyższe niż rok temu o 2 pkt proc. Jednak w przedkryzysowym 2008 r. przekraczało 80 proc. A w kolejnych miesiącach wykorzystanie mocy może jeszcze spaść, bo firmy zgodnie twierdzą, że największymi barierami ich rozwoju są niedostateczny popyt krajowy, niepewna sytuacja gospodarcza i koszty zatrudnienia. Sygnalizują ograniczenie produkcji i zatrudnienia.

Zdecydowanie gorzej niż przetwórstwo swoją sytuację ocenia branża budowlana, której klimat koniunktury kształtuje się na poziomie aż -14 pkt. To efekt słabego bieżącego i przyszłego portfela zamówień. Wykorzystanie mocy produkcyjnych wynosi w budownictwie 75 proc., gdy przed rokiem liczyło 78 proc. Sektor ma duży problem z regulowaniem bieżących płatności i nie ukrywa, że planuje zwolnienia. Największe w średnich firmach – o liczbie pracujących od 50 do 249 osób.

– Wszystko wskazuje na to, że spowolnienie przyszło do nas wcześniej, niż sądzilibyśmy jeszcze dwa, trzy miesiące temu. Obawiam się, że już za II kw. możemy mieć problem z osiągnięciem 3-proc. wzrostu gospodarczego, gdy wcześniej oceniałem go na 3,4 proc. – podkreśla Krzysztof Wołowicz. Jego obawy potwierdzają inni ekonomiści. Jednak o tym, czy obniżą prognozy, zdecydują dane o sprzedaży detalicznej za czerwiec, które poznamy w tym tygodniu. Na razie handel to jeden z nielicznych sektorów, w którym ogólny klimat koniunktury w lipcu się nie obniżył. Wyniósł -6 pkt.

76 proc. mocy produkcyjnych wykorzystują firmy z branży przemysłowej. Przed kryzysem było to ponad 80 proc.

75 proc. mocy produkcyjnych wykorzystuje branża budowlana, to o 8 pkt mniej niż przed rokiem