Konieczna jest rzeczywista wstępna selekcja uczestników przetargu i stworzenie definicji rażąco niskiej ceny - twierdzą eksperci.

Dziurawe sito

– Dzięki prekwalifikacji inwestor może nie dopuścić do składania ofert firm, które nie mają parku maszynowego i będąc generalnym wykonawcą, praktycznie całość prac powierzają podwykonawcom – mówi analityk DM BOŚ Michał Stalmach. – Prekwalifikacja oferentów pod kątem potencjału finansowego, doświadczenia i zdolności produkcyjnych powinna doprowadzić do zmniejszenia konkurencji i ograniczenia wojny cenowej – podkreśla.

Tak miało być. A jak jest? W ubiegłym tygodniu ruszył drugi etap przetargu na przebudowę za ok. 1 mld zł mostu Grota-Roweckiego w Warszawie. GDDKiA zaprosiła do składania ofert wykonawców, którzy mieli przejść wcześniej sito eliminacji, procedurę, jaka ma być zastosowana we wszystkich przygotowywanych przetargach, np. na obwodnicę Radomia za ok. 900 mln zł i obwodnicę Marek za 1,5 mld zł. O takie rozwiązanie apelowała branża drogowa, ale okazuje się, że praktyka rozminęła się z teorią. Do drugiego etapu na most Grota zaproszono aż 20 konsorcjów. Odpadł tylko koncern Alpine Bau, który GDDKiA oskarża o błędy na moście na autostradzie A1.

– Selekcja w takim wydaniu to fikcja. Pomysł był dobry, ale wykonanie złe – mówi DGP prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa Marek Michałowski. – To zapowiedź kolejnej wojny cenowej, która wykończy branżę. W walce o kontrakt powinno pozostać pięć – siedem firm. W przeciwnym wypadku znów dojdzie do drogowego wyścigu szczurów, zaniżania ofert i plagi bankructw – ostrzega.

Branża apeluje o zaostrzenie kryteriów. Teoretycznie przed podpisaniem umowy GDDKiA sprawdza potencjał finansowy każdego wykonawcy trzy lata wstecz. Przykładowo jeśli kontrakt ma wartość ponad 1 mld zł, to średnioroczny przychód wykonawcy z ostatnich trzech lat musi osiągnąć minimum 40 proc. jego wartości. Zdarzało się, że firma niewiarygodna w pojedynkę przechodziła przez sito kwalifikacji dzięki doświadczeniu silniejszego partnera.

Cena rażąco niska

Na dodatek GDDKiA nie wycofuje się z ceny jako głównego parametru przy ocenie ofert. Jak się dowiedzieliśmy, drogowcy przymierzają się do punktowania w ocenie także terminu zakończenia prac i długości gwarancji, ale to nie będzie decydować o wyborze. – Nie ma lepszego kryterium niż cena. Potrzebujemy natomiast definicji rażąco niskiej ceny – mówi dyr. GDDKiA Lech Witecki. Zdarzało się, że oferent odrzucony ze względu na rażąco niską cenę wygrywał w sądzie z GDDKiA.

Urząd Zamówień Publicznych pracuje nad rozwiązaniem zakładającym, że na wniosek inwestora to oferent będzie musiał udowodnić, że jego cena jest realna. – Nowelizacja prawa zamówień publicznych, w której znajdzie się definicja rażąco niskiej ceny, jest na etapie tworzenia wstępnych założeń – mówi rzeczniczka UZP Anita Wichniak-Olczak. Specjaliści muszą przygotować ocenę skutków regulacji, a następnie projekt aktu prawnego. Szanse, że wejdzie w życie w tym roku, są minimalne.

Prekwalifikacja w przetargu na stołeczny most okazała się fikcją