Trawestując Lenina, można postawić tezę „o zaostrzaniu się walki o klienta w miarę budowy kapitalizmu”.
Wprawdzie tego kapitalizmu u nas za wiele nie ma i w zasadzie dotyczy on przeważnie małych i średnich przedsiębiorstw (MSP) – natomiast walka konkurencyjna przybiera na sile, być może w związku z kryzysem. Jego największą ofiarą są właśnie firmy z sektora MSP, które dysponują znacznie większą siłą zakupową od przeciętnego Kowalskiego.
Korporacje zorientowały się, że handlować tylko między sobą nie bardzo się opłaca. Po pierwsze dlatego, że dużego biznesu w Polsce jest tyle co kot napłakał – zaledwie 814 firm zatrudnia powyżej tysiąca osób i mamy 3922 przedsiębiorstwa zatrudniające od 250 do 999 pracowników. Po drugie w biznesowych relacjach między gigantami normą jest takie wyciskanie cen i taka siła zakupowa, że do niektórych kontraktów trzeba w ogóle dopłacać. Cóż to znaczy wobec 3,8 mln MSP!
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.