– Rozmowy z bankami zainteresowanymi objęciem obligacji zabezpieczonych Katowickiego Holdingu Węglowego dobiegają końca – mówi Jarosław Kwieciński, dyrektor komunikacji korporacyjnej śląskiej spółki.

KHW to jedna z trzech największych polskich spółek górniczych. W 2011 r. jej kopalnie zatrudniające blisko 19 tys. osób wydobyły 12,6 mln ton węgla i wypracowały 150 mln zł zysku. To jednak efekt głównie dobrej koniunktury i wysokich cen węgla. Aby utrzymać dobre wyniki w kolejnych latach, spółka musi inwestować. W tym roku KHW przeznaczy na rozwój mniej więcej 680 mln zł.

Część środków mogłaby pochodzić już z negocjowanego programu emisji obligacji. – Poprawa sytuacji sektora górnictwa węgla kamiennego spowodowała zwiększenie oferty banków i instytucji finansowych – uzasadnia Jarosław Kwieciński. – Emisji można się spodziewać od jednego do czterech miesięcy od daty podpisania umowy. Będzie to zależeć wyłącznie od szybkości rejestracji zabezpieczeń przez odpowiednie sądy – dodaje.

To niezbędna procedura, ponieważ spłata obligacji gwarantowana będzie zastawami. Kilka tygodni temu przedstawiciele spółki węglowej i banków ustalili ponadto, że papiery będą miały charakter imienny, a nie na okaziciela. W tym drugim przypadku KHW nie miałby praktycznie żadnej kontroli nad tym, kto jest właścicielem obligacji.

Negocjacjom z niepokojem przygląda się Ministerstwo Gospodarki. – To trudny projekt. Czekamy na dopięcie rozmów z bankami – mówi Tomasz Tomczykiewicz, wiceminister gospodarki. Na wypadek gdyby do emisji nie doszło, resort szykuje plan awaryjny. – Przygotowujemy scenariusze alternatywne, bo spółka potrzebuje pieniędzy na rozwój – tłumaczy Tomczykiewicz, ale na razie nie chce zdradzać szczegółów.