W styczniu sprzedaż detaliczna wyraźnie przyspieszyła. W porównaniu ze styczniem 2011 r. zwiększyła się o 14,3 proc., gdy w grudniu roczny wzrost wyniósł 8,6 proc. – podał GUS. Ekonomiści prognozowali styczniowy wzrost na poziomie o 1 pkt proc. niższym.
– To kolejna pozytywna niespodzianka w krajowych danych makroekonomicznych. Potwierdza, że na razie gospodarka jest mocno odporna na negatywne następstwa kryzysu zadłużeniowego w strefie euro – mówi Piotr Bujak, główny ekonomista grupy Nordea.
Przyspieszenie wzrostu sprzedaży detalicznej to w dużym stopniu wynik działania efektów statystycznych – przesunięcia zakupów samochodów z początku 2011 r. na koniec 2010 r., aby uniknąć podwyżki VAT z 1 styczniem 2011 r. Dlatego w styczniu to sprzedaż aut zaliczyła najwyższą dynamikę wzrostu – do 30,1 proc., gdy w grudniu była ujemna i wyniosła -15,9 proc. Eksperci szacują, że mogła dołożyć nawet 5 pkt proc. do poziomu sprzedaży detalicznej. – Nawet biorąc pod uwagę ten efekt, dynamika sprzedaży detalicznej jest solidna, nie następuje osłabienie popytu konsumpcyjnego – podkreśla Piotr Bujak.