Autopromocja

Rybiński: Jak się EURozwieść, żeby pozostać w dobrych relacjach

Krzysztof Rybiński
Krzysztof RybińskiDGP
12 stycznia 2012

Wiele osób nie rozumie, dlaczego strefa euro jest w tak ciężkim kryzysie, czyja to wina i jakie są możliwe dalsze scenariusze. Żeby przybliżyć sedno problemu, posłużę się porównaniem obecnej sytuacji w strefie euro do małżeństwa między bogatym, solidnym i pracowitym panem z Północy, nazwijmy go Hans, z atrakcyjną, zgrabną i imprezową panią z Południa, damy jej na imię Carmela.

To nie jest małżeństwo z miłości, raczej wyrachowana decyzja biznesowa z udziałem rodzin młodej pary. Mimo to na początku pojawiła się namiętność. Carmela umiejętnie wykorzystywała swoje atuty: pobudzające męskie zmysły krągłości, burzę czarnych włosów, idealnie zgrabne nogi byłej gimnastyczki i zniewalający uśmiech, więc Hans stracił dla niej głowę. Ale po kilku upojnych latach Carmela zaczęła się nudzić, odkryła też u Hansa wiele cech, które ją denerwowały. Hans lubił planować. Mimo że jego firma dużo zarabiała, znaczną część pieniędzy odkładał na przyszłość, dla dzieci, na wypadek choroby, na emeryturę. Carmela tego nie rozumiała, na razie nie mieli dzieci, a po co martwić się emeryturą, to przecież będzie za jakieś 30 – 40 lat. Zaczęła więc stopniowo podbierać pieniądze, ale była na tyle sprytna, że Hans tego nie zauważył. Miała też liczne romanse, przeżywała uniesienia godne Himalajów w ramionach Adonisa, który tak jak ona pochodził z Południa, rozumiał jej potrzeby i podzielał jej poglądy i styl życia. Pewnego dnia Hans wrócił wcześniej do domu, ponieważ zauważył braki poważnych sum na ich wspólnym koncie i zastał Carmelę w sytuacji jednoznacznej z Adonisem. Odbyła się krótka walka na pięści, ale przewagi komparatywne Adonisa jako kochanka musiały ustąpić wytrenowanym bicepsom Hansa. Carmela w krzyżowym ogniu pytań przyznała się, że wielokrotnie zdradzała męża i że wydała prawie połowę ich funduszu emerytalnego na przyjemności, lokując Adonisa w ramach tej kategorii. W pewnym momencie Hans stracił panowanie nad sobą...

Widać, że ten związek nie przetrwa i zakończy się rozwodem. Miłości nigdy nie było, tylko wyrachowanie biznesowe i namiętność przez pierwszych kilka lat. Ponadto sprawy zaszły już tak daleko, że nie jest możliwe, aby małżonkowie sobie wybaczyli. Zresztą każdy widzi, że po prostu nie pasują do siebie, różnice w stylu życia, różnice kulturowe, inne oczekiwania.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.