Po dekadzie szalonego wzrostu flota taniego przewoźnika Ryanair będzie w przyszłym roku liczyła 300 samolotów, kiedy Boeing dostarczy ostatnią maszynę w ramach kontraktu podpisanego w 2005 r.
Pytanie dla O’Leary’ego brzmi, co robić dalej – rozwijać Ryanaira, kupując kolejne samoloty, czy skoncentrować się na generowaniu gotówki, którą będzie można zwrócić akcjonariuszom. I drugie pytanie: czy Ryanair jest w stanie utrzymać wyjątkowo niskie koszty w dłuższej perspektywie.
O’Leary nie pozostawia wątpliwości co do swoich priorytetów. – Utrzymanie status quo przez najbliższe 10 czy 20 lat oznacza popadnięcie w letarg. Nie zamierzamy się zatrzymać na tym poziomie – mówi.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.