Kiedy pod koniec 2008 r. na parkiet wchodził Ruch Chorzów, deklaracje o planach giełdowych słychać było od przedstawicieli wielu klubów. Dziś Wisła Kraków, Zagłębie Lubin czy Legia Warszawa nie mówią już o GPW.

Zaspokoić wierzycieli

– Nie wykluczamy, że w przyszłości nasza spółka znajdzie się na giełdzie. Ale na razie nie można mówić o jakichś konkretnych datach – powiedziała nam Agnieszka Syczewska, rzecznik Jagiellonii Białystok.

Sytuacja Legii zmieniła się zasadniczo w związku z przymiarkami ITI, jej właściciela, do sprzedaży części aktywów. A kluby, które mają silnych właścicieli, raczej nie mają interesu, żeby wejść na parkiet.

Teraz najbliżej notowań są spółki, które akcjami spłacały swoich wierzycieli: GKS i ŁKS Łódź. Papiery drużyny z Katowic zadebiutują na NewConnect prawdopodobnie w poniedziałek. Spółka nie przeprowadziła nowej emisji akcji, ale dzięki upublicznieniu swoich papierów restrukturyzuje część długów. – Niektórzy nasi wierzyciele dostali akcje, które po debiucie na giełdzie będą mogli sprzedać – mówi rzecznik klubu Andrzej Zowada. Dodaje, że innym powodem wprowadzenia spółki na giełdę jest chęć pokazania firmy. – Dzięki temu mamy nadzieję pozyskać silnego inwestora strategicznego – mówi rzecznik GKS Katowice.

Paweł Walczak z firmy DFP Doradztwo Finansowe, która jest autoryzowanym doradcą NewConnect przygotowującym ofertę ŁKS, twierdzi, że do debiutu łódzkiej drużyny na małym parkiecie mogłoby dojść w czwartym kwartale tego roku. Także w Łodzi mają nadzieję, że upublicznienie klubu pozwoli zaspokoić część wierzycieli.

Wycena piłkarzy

Widać więc, że choć to kluby z bogatymi tradycjami i historią, to obecnie nie są na topie. Natomiast żadna drużyna spośród największych i najsilniejszych w naszej piłce na giełdę się nie wybiera. Jacek Bochenek, ekspert firmy Deloitte, nie ma wątpliwości, dlaczego tak jest. – Giełda to po prostu nie jest najlepszy sposób na finansowanie tego typu działalności – mówi.

Głównym powodem jest problem z wyceną przedsiębiorstwa, którego głównym aktywem są piłkarze. – Nie ma wystandaryzowanej metody, na podstawie której można by określić wartość piłkarza – mówi Jacek Bochenek.

Dodaje także, że przeszkodą dla akcjonariuszy są silne wahania kursów spółek piłkarskich. Gdy drużyna gra dobrze, jej akcje cieszą się dużą popularnością i drożeją. Gdy drużyna przegrywa – spadają na łeb na szyję. – Stąd, gdy tylko inwestor strategiczny wchodzi do jakiegoś dużego klubu na Zachodzie, zwykle jedną z pierwszych decyzji jest wycofanie spółki z giełdy, jak to było niedawno w przypadku Manchester United – mówi Bochenek.

Z kolei Paweł Cymcyk, analityk firmy A-Z Finanse, uważa, że w Polsce biznes piłkarski jest za słaby, by na większą skalę zainteresował inwestorów. – Spółka musi zarabiać pieniądze. A w Polsce z rentownością klubów piłkarskich nie jest najlepiej – mówi analityk.

Prezes Ruchu Chorzów Katarzyna Sobstyl twierdzi jednak, że wejście na giełdę było strzałem w dziesiątkę. – Pokazaliśmy inwestorom, że jesteśmy nowoczesną, ambitną firmą o przejrzystych finansach, która chce się rozwijać. Udało nam się wzmocnić legendarną i rozpoznawalną markę – dodaje. I deklaruje, że w przyszłości zamierza przenieść notowania akcji klubu z rynku alternatywnego na główny parkiet.

PRAWO

Licencja kosztuje

Zespoły występujące w najwyższej klasie rozgrywkowej muszą spełniać określone kryteria. Najważniejsze to kwestie finansowe (np. gwarancja wypłacalności pensji dla pracowników) i infrastrukturalne. Klub musi mieć stadion ze sztucznym oświetleniem, podgrzewaną murawą i przynajmniej 10 proc. widowni pod dachem. Siedziska muszą być numerowane. Od sezonu 2012/2013 kluby ekstraklasy będą musiały posiadać przynajmniej dwa pełnowymiarowe boiska treningowe z naturalną trawą, jedno pełnowymiarowe boisko ze sztuczną nawierzchnią i przynajmniej sześć drużyn młodzieżowych.

masz