Kilka milionów polskich właścicieli smartfonów z systemem operacyjnym Android dostało wczoraj od Google’a prezent – darmową nawigację samochodową.

Wystarczy ściągnąć ją na telefon komórkowy przez internetowy Android Market. Bazując na internecie, system nawigacji GPS pokaże trasę, poinformuje o kierunku jazdy, poda bieżące informacje o korkach, a także dane o stacjach benzynowych i restauracjach znajdujących się na trasie przejazdu.

To kolejne bezpłatne narzędzie internetowego giganta, które ułatwi życie milionom ludzi, ale jednocześnie wywróci do góry nogami rynek usług nawigacji dla kierowców. Zarabiają na nim takie firmy, jak AutoMapa, MapaMap, TomTom czy Navigon. Rocznie na oprogramowanie pozwalające dojechać do celu Polacy wydają, według szacunków branży, pół miliarda złotych.

Nawigacja to nowa funkcja znanej usługi Google Maps. Dotychczas pozwalała ona wyznaczyć trasę przejazdu. Nie mogło jednak konkurować z płatnymi nawigacjami, bo nie podawała aktualnych informacji o remontach czy korkach. Nowa usługa nawigacyjna już to robi.

– Danych o remontach i korkach dostarczają nam lokalni partnerzy. Uzupełnieniem tego będą dane od właścicieli telefonów z Adroidem, które gromadzimy i analizujemy pod kątem korków – tłumaczy Darren Baker, szef produktu Google Maps z Zurychu. Za kilka miesięcy narzędzie będzie mogło też pokazywać trasę w innej usłudze Google – Street View: bazie zdjęć miast i popularnych tras, która wystartuje w Polsce.

Ruch Google’a to krok w kierunku umocnienia Androida, gdy coraz więcej osób korzysta z internetu i przeszukuje sieć przez komórki. – Na koniec tego roku w Polsce będzie 12 mln smartfonów. Już dziś 7 proc. ruchu w wyszukiwarce przynoszą telefony komórkowe, a 40 proc. ruchu w mapach Google’a generują użytkownicy smartfonów – podkreśla Marcin Karnowski, dyrektor marketingu w Google Polska.

Wprowadzając darmową nawigację, Google kolejny raz z impetem wkracza na nowy rynek. Poprzednio wszedł np. na rynek prasy, na którym namieszał bezpłatnym serwisem Google News. Wydawcy protestowali, że koncern żeruje na ich ofercie, nie dając nic w zamian. A tym, którzy się postawili – jak belgijskie gazety zrzeszone w firmie Copiepresse – blokuje dostęp do swojego serwisu. Wczoraj zaprotestowało przeciwko temu Europejskie Stowarzyszenie Wydawców Gazet. Google bronił się, że daje to, czego potrzebują ludzie – lepszy dostępu do informacji.

Branża nawigacyjna zdaje sobie sprawę z zagrożenia. – Ponieważ usługa jest darmowa, wiele osób będzie chciało ją wypróbować. Ale ostatecznie dla kierowców liczy się jakość i niezawodność. A pod tym względem jesteśmy górą – mówi „DGP” Janusz M. Kamiński, dyrektor marketingu i PR AutoMapy.

Darmowa mapa, płatny internet

Używanie nawigacji wiąże się z koniecznością aktualizacji oprogramowania. W przypadku klasycznych usług nawigacyjnych można to robić podłączając urządzenie do komputera. Nawigacja Google Maps działa w czasie rzeczywistym, czyli korzysta z transmisji danych, za którą płaci klient. Na dodatek usługa Google’a wczytuje zawczasu do pamięci telefonu mapę wyznaczonej trasy przejazdu, by pokazywała drogę, nawet jeśli telefon straci połączenie z internetem. Darren Baker zapewnia jednak, że nie uderzy to właścicieli komórek po kieszeni. – Na trasie liczącej do około 50 km liczba pobranych danych to około 200 kb – zapewnia Darren Baker. Czyli niewiele dla klientów, którzy mają wykupione pakiety internetowe u operatorów komórkowych, w których za kilkanaście złotych miesięcznie można wykupić pakiet 300 MB na miesiąc.