Autopromocja

Spready – wielka zagadka w kredycie

Bartosz Marczuk, kierownik działu kraj
Bartosz Marczuk, kierownik działu krajDGP
8 lipca 2011

Żonglerka kursami może się obrócić przeciwko bankom, jeśli państwo nałoży na nie podatek

Istniejące spready walutowe sprawiają, że klient banku, który przychodzi po kredyt na mieszkanie, jest zdany na kaprysy jego zarządu. Argument ten podnosi nawet Marek Belka, prezes NBP. Bo jeśli bankowcom idzie źle, mogą w każdej chwili arbitralnie wyśrubować kursy walut, po jakich spłacamy kredyty, do poziomów, które powetują ich straty. Klient może jedynie płakać i płacić. Aż trudno uwierzyć, że ta nierównowaga podmiotów jest wciąż sankcjonowana przez prawo.

Spreadowa gilotyna, którą stosują banki, może jednak obrócić się przeciw nim. Podobnie jak to się stało w przypadku zarządzających OFE. Z uporem przekonywali, że bez wysokich prowizji, jakie pobierają od przyszłych emerytów, zbankrutują. Państwo udowodniło im w końcu, że tak się nie stanie. Nie tylko obniżyło prowizje, ale jeszcze obcięło im o prawie 70 proc. dopływ składek od klientów. I nie miał ich kto bronić, bo OFE same swoją chciwością zraziły do siebie klientów. Jeśli banki będą się upierać, że oczywista niesprawiedliwość jest zgodna z duchem i literą prawa, do nich też przyjdzie państwowy walec. Nie tylko, że zlikwiduje spready, to jeszcze nałoży bankowy podatek. Tych instytucji również nikt nie będzie chciał bronić.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.