Resort finansów domaga się od samorządów deklaracji, że nie przekroczą one 10 mld zł deficytu w 2012 r. Jego zdaniem wyjątki od reguły wydatkowej – która wprowadza dyscyplinę finansową – jakich domagają się samorządy, może sprawić, że kwoty tej nie da się utrzymać.

Samorządy chcą, by do reguły nie wliczano wydatków nie tylko na współfinansowanie projektów unijnych, lecz także na schetynówki, czyli drogi lokalne, i na komercjalizację zadłużonych szpitali wynikającą z ustawy Ewy Kopacz. Oprócz tego powodem do zwiększenia deficytu bez konsekwencji byłyby wydarzenia nadzwyczajne na terenie samorządu, np. klęski żywiołowe.

Teraz resort i samorządy liczą, jakie środki byłyby wyłączone z reguły. Wszystko wskazuje jednak na to, że nie powinny one zachwiać wynikiem całego sektora. Z wieloletnich prognoz finansowych przygotowanych przez samorządy wynika, że deficyt całego sektora będzie w przyszłym roku aż o 9 mld zł niższy niż wymagane przez Jacka Rostowskiego 10 mld zł. Choć prognozy te nie są dla samorządów wiążące i mogą być modyfikowane w ciągu roku, to sami samorządowcy uważają, że wynik realny będzie bardzo zbliżony do zapowiedzianego.

Wskazują m.in., że w prognozach ujęto środki na dofinansowanie projektów unijnych, które zdobywa się w konkursach. Jeśli do tej samej sumy startuje kilka samorządów, to mimo że zwycięzca jest jeden, w statystyce ujęte są wydatki na współfinansowanie u wszystkich startujących.

Zjawisko mniejszego od planowanego deficytu może wystąpić już w tym roku, bo wprawdzie według planów deficyt ma wynieść niemal 20 mld zł, ale sam resort finansów uważa, że będzie to o 8 mld zł mniej. Dlatego rząd może się zgodzić na postulaty samorządów. A te przy okazji chcą, by rząd zwiększył im dochody w PIT, albo dał udział w VAT jednak wątpliwe jest, dopóki jesteśmy w procedurze nadmiernego deficytu, aby rząd się na to zgodził.

Rozstrzygnięcia powinny zapaść w ciągu kilkunastu dni. W tym czasie ma się zebrać zespół Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego, który zajmuje się szczegółami reguły.

Prof. Eugeniusz Ruśkowski, kierownik Katedry Finansów Publicznych na Uniwersytecie w Białymstoku, zwraca uwagę, że propozycje ograniczania deficytu pojawiły się w sytuacji, gdy samorządy trzymają się ustawowych limitów zadłużenia. Przestrzega przed wprowadzeniem kolejnych mechanizmów w skali całego sektora, co wymagałoby zmian ustawowych, a na to nie ma już czasu. Rząd chce jednak zawrzeć porozumienie, by mieć argument dla Brukseli, że realizuje zapowiedzianą ścieżkę zmniejszania deficytu do 3 proc. w 2012 r.