Mimo przegłosowania wczoraj kolejnej ustawy oszczędnościowej w Grecji rynki są przekonane, że Ateny i Europa kupiły sobie jedynie kilka miesięcy względnego spokoju. Brytyjski Bank of England mówi wprost, że przygotowuje awaryjne plany na wypadek niewypłacalności Grecji. Inwestorzy – biorąc również pod uwagę informacje płynące z Ameryki o problemach z podniesieniem progu zadłużenia w USA i azjatyckiej walce z inflacją – szykują się w tym roku na trudne lato.

Przyjęta wczoraj ustawa to tzw. ustawa implementacyjna, precyzująca posunięcia oszczędnościowe i prywatyzacyjne w ciągu kolejnych pięciu lat. Program zakłada cięcia wydatków, wzrost podatków, redukcje zatrudnienia w sektorze publicznym i sprzedaż aktywów państwowych. W sumie przedsięwzięcia te mają przynieść ok. 78 miliardów euro.

Drugą optymistyczną informacją z czwartku jest porozumienie niemieckiego ministerstwa finansów z niemieckimi bankami w sprawie dobrowolnego udziału w drugim pakiecie pomocy dla Grecji. Wkład banków wyniesie 3,2 miliarda euro (niemieckie banki w greckich obligacjach mają 10 miliardów euro). Szef resortu finansów Wolfgang Schaueble i szef Deutsche Banku Josef Ackermann poinformowali, że ostatnie szczegóły zostaną dopracowane do niedzieli, kiedy to w Brukseli zbiorą się ministrowie finansów strefy euro.

Wcześniej na podobny krok – udział banków w ratowaniu Aten – zdecydowała się Francja. W razie bankructwa Grecji najbardziej stratne byłyby właśnie banki niemieckie i francuskie.

W Europie maleje jednak liczba tych, którzy wierzą, że Grecja zachowa płynność finansową. – Niewypłacalność Grecji jest prawdopodobna bez względu na to, co się w tej sprawie robi (lub mówi). Politycy i inwestorzy muszą pogodzić się z tym niewygodnym faktem i podejść do niego w sposób planowy – komentuje głosowania nad ustawami dziennik „Financial Times”.

Grecja to tylko jeden z elementów, który psuje nastroje na rynkach. Poważnym problemem jest również zadłużenie USA. Międzynarodowy Fundusz Walutowy wezwał w środę Waszyngton do podniesienia ustawowego limitu długu publicznego, którego losy decydują się teraz w rozmowach między Białym Domem a Republikanami. W dorocznym raporcie o gospodarce amerykańskiej MFW ostrzegł, że jeśli Kongres limitu nie podniesie (obecnie wynosi 14,3 biliona dolarów), może dojść do obniżenia wiarygodności kredytowej USA i zaburzeń na światowych rynkach finansowych.

– Limit długu federalnego powinien być szybko podniesiony, aby uniknąć poważnego wstrząsu dla gospodarki i globalnych rynków finansowych – napisano w raporcie. Ostrzeżono, że w razie niepodniesienia limitu dojdzie do nagłego wzrostu stóp procentowych i obniżenia rankingu kredytowego państwa.

MFW przewiduje, że wzrost gospodarki USA może być nieco szybszy dopiero w drugiej połowie dekady, gdyż na razie spowalniają go problemy budżetowe, wysokie bezrobocie i trudna sytuacja na rynku mieszkaniowym.

Niedawno agencja Fitch groziła USA obniżeniem ratingu z poziomu AAA już w sierpniu do poziomu ograniczonej niewypłacalności. Stanie się tak, jeśli rząd nie wykupi obligacji skarbowych i nie wypłaci części ustalonego oprocentowania papierów z terminem zapadalności przypadającym na 15 sierpnia. Na razie jest jedynie plan ograniczenia wydatków federalnych. Dotyczy kwoty 400 miliardów dolarów w ciągu 10 lat.

Co dalej z Grecją

Przyjęcie przez grecki parlament planu oszczędnościowego otwiera drogę do uzgodnienia przez UE i MFW kolejnego planu pomocowego dla Grecji. Będzie temu poświęcone spotkanie ministrów finansów państw strefy euro 3 lipca w Brukseli. Mają oni ustalić zasady dobrowolnego udziału banków komercyjnych w pakiecie, który łącznie będzie wart 120 mld euro. Jednocześnie ministrowie powinni wydać zgodę na przekazanie kolejnej transzy pierwszego pakietu pomocowego (12 mld euro). Ateny potrzebują tych pieniędzy, aby wywiązać się z obligacji, których termin zapadalności przypada na najbliższe tygodnie: 2,4 mld euro 15 lipca, 2 mld euro 22 lipca, 480 mln euro 12 sierpnia, 2 mld euro 19 sierpnia i 5,9 mld euro 20 sierpnia.