– Właściciel ma prawo do złoża, ale dotyczy to kopalin pospolitych, jak żwir. Gdy pod nieruchomością zalegają złoża gazu lub rud metali, ich właścicielem staje się Skarb Państwa – zwraca uwagę Tomasz Dobrowolski, partner w warszawskim biurze amerykańskiej firmy prawniczej K&L Gates. Ale to nie przekreśla praw właściciela do nieruchomości. Właściciel koncesji na wydobycie będzie musiał porozumieć się z nim za każdym razem, gdy np. będzie chciał dokonać odwiertu na jego gruncie. W interesie państwa leży eksploatacja minerałów. Dlatego ustawa zawiera przepis pozwalający firmie wydobywczej żądać umożliwienia korzystania z cudzej nieruchomości przez określony czas – jednak za odpowiednim wynagrodzeniem.

Gdy stronom nie uda się dojść do porozumienia, spór rozstrzygnie się w sądzie powszechnym. – Ten system jest logiczny, jedynym problemem mogą być żądania finansowe właścicieli – komentuje Dobrowolski.

Zdaniem wiceministra środowiska, głównego geologa kraju Henryka Jacka Jezierskiego właściciel terenu, na którym czasowo prowadzone będą prace, będzie mógł sporo zarobić. – Taki teren trzeba albo kupić, albo wydzierżawić. Trzeba za to zapłacić i firmy są na to przygotowane, wiedzą, jak to wygląda – podkreśla Jezierski.

Tymczasem wczoraj firma Geofizyka Toruń poinformowała, że badania, jakie prowadziła w gminie Grabowiec pod Zamościem, nie były poszukiwaniami gazu łupkowego. O szkodach, jakie miały jakoby powstać w okolicy miejsca badań, mówił w Warszawie Jose Bove, jeden z liderów Zielonych w parlamencie europejskim.

Ten znany francuski działacz oświadczył, że podczas spotkania z premierem Donaldem Tuskiem w Warszawie przekazał mu postulat zakazania w całej Unii szczelinowania skał, jak to się stało we Francji. Bove mówił też, że spotkał się z mieszkańcami gminy Grabowiec, którzy są zaniepokojeni sytuacją w ich okolicy, gdzie „są robione odwierty poszukiwawcze gazu łupkowego, bo nie mają żadnych informacji o tym, na ile to jest groźne i jakie konsekwencje z tego mogą wyniknąć”. PAP,