– Parytet jest realnym scenariuszem. Biorąc pod uwagę zadłużenie w strefie euro i silną ucieczkę w kierunku franka, wszystko wskazuje, że euro będzie nadal traciło na wartości – powiedział magazynowi „Der Sonntag” Peter Widmer, szef stowarzyszenia eksporterów Swiss Export. – To koszmarny scenariusz, ale niestety nie jest zupełnie nierealny. Jeśli aprecjacja franka będzie trwała dłużej, część z firm upadnie, część przeniesie produkcję za granicę – mówił z kolei Hans Hess, szef lobby przemysłowego Swissmem i wiceszef biznesowej organizacji Economiesuisse.

Wczoraj frank po raz kolejny w ostatnich dniach pobił historyczny rekord w stosunku do euro. Za jednostkę unijnej waluty trzeba było płacić około 1,2 franka. Jeszcze przed dwoma miesiącami kurs oscylował koło 1,3, a rok temu – koło 1,4. W równie szybkim tempie szwajcarska waluta zyskuje wobec amerykańskiego dolara – przez całe lata była od niego słabsza, ale w czasie kryzysu najpierw się z nim zrównała, a wczoraj jeden dolar wart był już tylko niespełna 0,84 franka.

Według Petera Widmera, jeśli frank faktycznie zrówna się z euro, 2 – 3 tysiące szwajcarskich firm może przenieść produkcję za granicę, co oznaczałoby utratę 100 – 150 tysięcy miejsc pracy w kraju, a to z kolei prawie dwukrotnie zwiększyłoby obecne bezrobocie. Może to także zmniejszyć wzrost gospodarczy, który jest wyższy niż większości krajów strefy euro – w pierwszym kwartale tego roku wyniósł on 0,3 proc. PKB w stosunku do poprzedniego kwartału i 2,4 proc. w stosunku do pierwszego kwartału 2010 r. Właśnie dobra kondycja gospodarki oraz to, iż 60 proc. szwajcarskiego eksportu to produkty wysoko zaawansowane technologicznie, nieco łagodziły firmom z tego kraju rosnący kurs rodzimej waluty.