Psychoza spowodowana epidemią bakterii coli na ogórkach jest przesadzona i nie dotyczy Polski – uspokajają eksperci. Mimo że o tej porze roku do naszego kraju nie importuje się tych warzyw, to Polacy niechętnie je kupują. Ceny ogórków notują rekordowe spadki, a sprzedawcy liczą straty.

Ogórki na śmietnik

Panika powoduje, że Polacy nie chcą kupować warzyw, nawet jeśli sprzedawca zapewnia, że produkty są w 100 proc. polskiego pochodzenia. Boją się nawet sami sprzedawcy – sklepy i hurtownie składają o 80 proc. mniej zamówień na dostawy ogórka, a restauracje wycofują mizerię z menu. – Dwa dni temu wyrzuciłem 35 ton ogórków – żali się Stanisław Socha, właściciel gospodarstwa ogrodniczego z Mielca.

Mimo że współpracuje z największymi sklepami sieciowymi w Polsce, w ostatnim czasie żaden z nich nie chciał przyjąć kolejnej dostawy warzyw.

– Wszyscy twierdzili, że towar im nie schodzi od kilku dni – mówi.

Jak twierdzą eksperci, ten tydzień będzie decydujący dla polskich producentów i sprzedawców. Jeszcze w zeszłym tygodniu kilogram ogórków u producenta kosztował średnio 2 zł. I mimo że cena ta uznawana jest za granicę opłacalności, to i tak zaledwie w ciągu kilku dni poszybowała w dół o jedną trzecią, do 1,40 zł za kilogram.

– To bardzo duży, bardzo rzadko spotykany spadek – uważa Tomasz Smoleński z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi uspokaja. – Obniżka wynika bardziej z sezonowości niż z zamieszania wokół ogórków – mówi nam jeden z urzędników ministerstwa.

To jednak zbyt optymistyczny wariant. – Gdyby obniżka była tylko efektem sezonowości, to cena ogórka spadłaby co najwyżej do poziomu 1,80 zł/kg, ale nie do 1,40 zł – twierdzi Tomasz Smoleński.

Problem jest także z innymi warzywami. Eksperci wskazują np. na spadek cen pomidorów – często także sprowadzanych z Hiszpanii. W ciągu kilku dni cena spadła z 3,2 do 3,1 zł za kilogram.

Choć inspektorzy sanitarni rozpoczęli kontrolę stoisk z warzywami w całej Polsce, to i tak jest bardzo prawdopodobne, że niczego ona nie wykaże.

– Od maja na naszym rynku fizycznie nie ma już ogórków z Hiszpanii, teraz sprzedają się głównie polskie – mówi Tomasz Smoleński.

W ubiegłym roku polska wyprodukowała 215 tys. ton ogórków. Do tego dochodzi 35 tys. ton importowanych, z których połowa pochodziła z Hiszpanii – a więc niewielka część tego, co znajduje się na krajowym rynku warzyw.

Światowa histeria

Choć niemieckie służby sanitarne wycofały się wczoraj z oskarżeń, iż to hiszpańskie ogórki są odpowiedzialne za śmierć 15 osób i zarażenie kolejnych 1,5 tys., to histeria związana z tymi warzywami rozlewa się coraz szerzej. Kolejne kraje wprowadzają zakaz importu ogórków z Hiszpanii i Niemiec, a Rosja zastanawia się nad wprowadzeniem embarga na import warzyw z całej Unii.