Resort finansów podał wczoraj, że deficyt budżetu po maju był niższy o niemal 6 mld zł od planów. Resort przewidywał, że wyniesie on 28,6 mld zł, a jest 23,9 mld. To oznacza, że zamiast wykonania 74 proc. deficytu przewidzianego na cały rok jest 59 proc.

– Jest znacznie lepiej, niż się spodziewaliśmy – mówiła wczoraj wiceminister Hanna Majszczyk. Resort już przy uchwalaniu ustawy budżetowej zakładał, że wykonanie budżetu będzie lepsze od zapisanego w ustawie. Jest tak dzięki konserwatywnemu założeniu wzrostu PKB na poziomie 3,5 proc. oraz niskiej prognozie średniorocznej inflacji 2,3 proc. Wszystko wskazuje, że zarówno inflacja, jak i wzrost będą sporo wyższe, co oznacza większe wpływy do kasy państwa. Do tej pory budżet zyskał na tym ponad 2 mld zł. Deficyt jest też mniejszy dzięki niższym od planowanych wydatkom – są mniejsze o 3 mld zł.

Ten proces będzie się nasilał w kolejnych miesiącach i dlatego resort ma nadzieję, że podobnie jak w zeszłym roku faktyczny deficyt będzie sporo niższy od zapisanego w ustawie. Na razie nie chce jednak ocenić o ile.

Oceniają za to eksperci. – Deficyt może wynieść 31 – 33 mld zł, a więc ma być o 7 – 9 mld niższy od zakładanego. Jest to spowodowane przede wszystkim większą wpłatą z Narodowego Banku Polskiego, która wynosi 5 mld zł. Reszta będzie efektem wyższych dochodów podatkowych – mówi Janusz Jankowiak, ekspert Polskiej Rady Biznesu.

Największe zagrożenie dla budżetu to cały czas niestabilna sytuacja za granicą. Ewentualne turbulencje wywołane np. restrukturyzacją greckiego długu mogą osłabić wzrost i tym samym zmniejszyć wpływy do budżetu. A choć teraz sytuacja zaczęła się uspokajać, to problemy mogą wrócić po wakacjach. Na razie realizuje się jednak scenariusz pozytywny.

Ministerstwo Finansów liczy też, że w drugiej połowie roku ustabilizuje się inflacja. – Od czerwca 2011 roku roczny wskaźnik inflacji zacznie się stopniowo obniżać i powróci do celu inflacyjnego NBP (2,5 proc. plus 1 punkt) w średnim okresie – napisał resort w odpowiedzi na interpelację posłanki Prawa i Sprawiedliwości Anny Sobeckiej.

Jeśli tegoroczny deficyt faktycznie będzie w okolicach 30 mld zł, to zdaniem Janusza Jankowiaka resort finansów będzie musiał skorygować założony na przyszły rok deficyt budżetowy na poziomie 35 mld zł. Trudno będzie rządowi forsować w Sejmie projekt ustawy budżetowej z deficytem wyższym niż w tym roku. Powinien więc zmaleć do poziomu 30 mld zł.