Pracujący nad Wisłą cudzoziemcy są błogosławieństwem zwłaszcza dla branż, które najbardziej dotknęły wyjazdy polskich robotników na Zachód. Bez imigrantów nie utrzymamy tempa rozwoju gospodarczego, a rosnąca rzesza emerytów będzie skazana na głodowe świadczenia. Choć powinniśmy się pogodzić z tym, że przestajemy być krajem etnicznie jednorodnym, wciąż sporo u nas ksenofobii.
W Polsce pracuje legalnie bądź nielegalnie od pół miliona do miliona cudzoziemców, ale napływ imigrantów tak naprawdę dopiero się rozpoczyna. Bez nich nie utrzymamy wysokiego rozwoju gospodarczego, a rosnąca rzesza emerytów będzie skazana na głodowe świadczenia.
W sklepie obsłuży Hindus, kebab sprzeda Syryjczyk, masaż po pracy zaserwuje specjalistka z Mongolii, a studentka z Ukrainy posprząta mieszkanie albo zajmie się dzieckiem. Wcześniej poród odbierze lekarz z Nigerii. Przestajemy być krajem jednorodnym etnicznie. Na razie głównie w dużych miastach.