Radziwiłł powiedział, że resort finansów może wymieniać środki z UE na rynku w II kwartale.

"Słowna interwencja przedstawiciela resortu pozwoliła złotemu odreagować i zyskał około 1 grosz" - powiedział Robert Kęsicki z Kredyt Banku.

"Wygląda na to, że słowne interwencje, teraz MF, wcześniej wspólne MF i NBP, mają na celu osiągnięcie pożądanego kursu bez konieczności interwencji. Należy jednak pamiętać, że nadmiar takich werbalnych interwencji może się zdezawuować i jeśli w ślad za słowami nie pójdą czyny, to złoty może powrócić w okolice 4 zł za euro. Jednak, gdyby MF podjął grę, to możemy zobaczyć kurs w okolicach 3,85 zł za euro" - dodał.

Po 20.00 czasu polskiego odbędzie się konferencja po posiedzeniu amerykańskiego banku centralnego (Fed), to jak wpłynie na rynek będzie widoczne w czwartek.

Rentowności w środę wzrosły w reakcji na dobre dane z GUS.

GUS podał, że sprzedaż detaliczna w marcu wzrosła o 9,4 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2010 r., po wzroście o 12,2 proc. licząc rok do roku w lutym, a miesiąc do miesiąca o 18,8 proc.

"Dane te wspierają obawy o rychłą podwyżkę stóp, stąd reakcja na długu. Jednak sesja była spokojna, przy niewielkich obrotach, a rynek ustawiały zlecenia klientowskie" - powiedział szef dilerów PKO BP Marek Kaczor.

"W tym tygodniu, przy braku wskaźników kluczowa będzie podaż papierów na maj. Ciekawe będzie czy resort finansów powróci z ofertą dłuższych papierów" - dodał.