W grudniu 1000 m sześc. gazu wysyłanego do UE może kosztować nawet 500 dol. – ostrzega Aleksiej Miller, prezes Gazpromu. Według cytowanego przez rosyjską agencję Interfax szefa koncernu, który dostarcza do Polski ponad 70 proc. potrzebnego nam surowca, to nie koniec rekordów. Może być jeszcze drożej.

Dla Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa to bardzo zła prognoza. Dziś spółka za importowany z Rosji surowiec płaci około 360 dol. za 1000 m sześc. Zapowiedziana przez Gazprom na koniec roku podwyżka oznaczać będzie wzrost ceny o 140 dol., czyli około 38 proc. – Ostatni raz z takimi cenami mieliśmy do czynienia pod koniec 2008 r. – mówi Andrzej Szczęśniak, niezależny analityk rynku paliw.

Ekspert drogi gaz tłumaczy wzrostem notowań ropy naftowej. – Cena gazu ściśle określona jest w dwustronnych umowach z Gazpromem. Cena w kontrakcie PGNiG i Gazpromu opiera się właśnie na cenach ropy i produktów naftowych – wyjaśnia Szczęśniak. Po czterech miesiącach tego roku baryłka kosztowała średnio 108,7 dol., choć cena w połowie kwietnia przekroczyła 127 dol. Ostatni raz za ropę płacono tyle pod koniec lipca 2008 r.

Konsekwencje podwyżek cen gazu mogą być bolesne – za 1 m sześc. klienci indywidualni, zużywający gaz do gotowania czy podgrzewania wody, będą musieli zapłacić nawet o 25 proc. więcej. Ogrzanie domu o powierzchni 250 m kw. będzie droższe o prawie 130 zł miesięcznie. – Stracą przede wszystkim duzi odbiorcy instytucjonalni, np. zakłady chemiczne, dla których gaz jest podstawowym surowcem – zaznacza Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych. Drogi gaz uderzy też w PGNiG. – Urząd Regulacji Energetyki będzie naciskał, by spółka ograniczyła marżę – dodaje.

Powody do zadowolenia ma natomiast Gazprom. Według Aleksieja Millera popyt na europejskim rynek gazu bije rekordy. Twierdzi on, że eksport gazu w kwietniu był większy niż podczas niektórych zimowych miesięcy. W efekcie Gazprom spodziewa się nawet 12 mld dol. dodatkowego zysku. – Trudno będzie negocjować PGNiG zmianę formuły cenowej w kontrakcie jamalskim – twierdzi Andrzej Sikora.

PGNiG rozmowy z Gazpromem zaczął na początku roku. Na razie bez efektów.