Wielkość rynku drobnych pożyczek, tzw. chwilówek, na kwoty rzędu kilkuset złotych, w Polsce nie jest znana. Przede wszystkim dlatego, że ich udzielaniem zajmuje się wiele małych firm, które funkcjonują głównie lokalnie. Od 2008 r. pod marką Ekspres Kasa w branży działa też fińska grupa Ferratum.

Finowie twierdzą, że znaleźli niszę na rynku, bowiem ani banki ani instytucje parabankowe nie pożyczają klientom takich małych kwot.

- Naszą ofertę adresujemy głównie do osób, którym zależy, żeby szybko otrzymać niewielką pożyczkę – mówi Jorma Jokela, prezes Ferratum. W ciągu najbliższych 4 lat jego firma chce udzielić milion takich pożyczek. W ubiegłym roku do klientów Ekspres Kasy trafiło ok. 10 mln euro, w tym roku kwota udzielonych pożyczek ma przekroczyć 30 mln euro.

Jokela zapowiada, że jako pierwsza tego typu firma w Europie umożliwi zaciąganie pożyczek przy użyciu specjalnej aplikacji w telefonie.

Chwilówki należą do najdroższych na rynku. W Ekspres Kasie pożyczając 100 zł po 15 dniach trzeba oddać już 125 zł. Jeśli klient nie będzie w stanie spłacić zadłużenia, może wziąć kolejna pożyczkę, tyle, że będzie musiał zapłacić kolejne odsetki, tym razem od 125 zł. To sprawia, że roczna rzeczywista stopa oprocentowania może sięgać kilku tysięcy procent.

Firm pożyczkowych nie obejmuje ustawa antylichwiarska, która ogranicza m.in. oprocentowanie kredytów czy kart kredytowych do czterokrotności wysokości stopy kredytu lombardowego, która teraz wynosi 5,5 proc. Tego typu przedsiębiorstwa, pożyczające własne pieniądze, a nie – jak w bankach – pochodzące z zebranych depozytów klientów, nie muszą spełniać, tak jak banki, zaleceń rekomendacji T, ograniczającej maksymalną ratę potencjalnej pożyczki do połowy wynagrodzenia, które otrzymuje klient.

Poza naszym krajem Ferratum prowadzi podobne firmy pożyczkowe w 14 innych państwach m.in. w Danii, Estonii, Hiszpanii i na Słowacji. Strategia spółki zakłada, że do 2014 r. będzie działa w 50 krajach i obsługiwała 10 mln klientów.