Rządowi nie udało się wczoraj uzyskać zgody komisji trójstronnej na ustalenie szybszego harmonogramu prac nad budżetem. Oznacza to, że na razie obowiązuje stary. A ten przewiduje, że pierwsze opinie od komisji rząd może dostać 20 maja, a zaopiniowanie założeń budżetowych może nastąpić nawet pod koniec lipca. Ale to termin, w którym rząd chce mieć już uchwaloną ustawę na przyszły rok.

Wczoraj premier Donald Tusk, marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna i minister finansów Jacek Rostowski uzgodnili napięty harmonogram prac nad budżetem. Ustalili, że do końca maja prace nad projektem ma zakończyć rząd, w czerwcu Sejm, a cały tok prac legislacyjnych w parlamencie ma się zakończyć do końca lipca.

– Rozumiem, że takie przyspieszenie jest trudne, ale czasu na konsultacje dla strony społecznej będzie tyle co dotychczas. Niestety ustawa została skonstruowana tak, że formalnie są pewne problemy. Myślę, że nie są to twarde wymogi, ale byłoby dobrze, gdyby strona społeczna się zgodziła na szybsze prace – mówi minister finansów Jacek Rostowski.

Te argumenty przyjmuje część pracodawców. – Nie chcemy, by budżet stał się elementem gry wyborczej – mówi Maciej Grelowski z BCC.

Ale związkowcy nie przyjmują tej argumentacji. – Piłeczka jest po stronie rządu, jak będą procedować za szybko, złamią ustawę i budżet może w końcu znaleźć się w Trybunale Konstytucyjnym – mówi szef OPZZ Jan Guz.

Warunki związków

Związkowcy stawiają własne warunki dotyczące budżetu. Po pierwsze zwiększenie progów dochodowych uprawniających do pomocy społecznej. To postulat zbieżny z tym, co zaproponowała w ubiegły piątek minister pracy Jolanta Fedak. Do tego dochodzi tradycyjny postulat związkowców, by płaca minimalna była równa połowie średniej pensji. Tu rząd już wykonał krok w ich stronę, bo zaakceptował podwyżkę płacy minimalnej do 1500 złotych proponowanych przez Jolantę Fedak. Trzeci warunek to odblokowanie środków z Funduszu Pracy na szkolnictwo zawodowe. To postulat wspierany także przez pracodawców.

– Pieniądze z funduszu pomagały rządowi rozwiązywać kłopoty z pielęgniarkami, lekarzami, dofinansowaniem młodych małżeństw, a w tym czasie pada szkolnictwo zawodowe. Przecież to składka na określone cele, a nie podatek – mówi Andrzej Malinowski, przewodniczący Pracodawców RP.

Jest jeszcze jeden, najtrudniejszy postulat, o który dopiero zacznie się walka – odmrożenie waloryzacji płac w budżetówce. Tu w kolejce stoją związki służb mundurowych. Ale ich wsparcie zapowiadają też inne centrale. Powołują się na to, że to kolejny budżet, w którym generalna podwyżka dla sfery budżetowej nie jest planowana, co – wobec wysokiej inflacji – oznacza realny spadek wynagrodzeń. Jednak przewodniczący komisji Waldemar Pawlak nie wyklucza porozumienia w komisji.

– Dążę do tego, by doprowadzić do kompromisu. Jest parę rzeczy, które można w pakiecie przyjąć łącznie z przyspieszeniem prac nad budżetem – mówi Pawlak.

Trzy grosze Rostowskiego

To oznacza, że spore szanse mają postulaty minister Fedak dotyczące zwiększenia progów dochodowych, czyli faktycznie większych środków na pomoc społeczną i płace minimalne. Ale tu jest wyraźna różnica zdań z ministrem finansów Jackiem Rostowskim.

– Każda ze spraw powinna być rozważana merytorycznie, to nie kwestia przehandlowania, bo to byłoby niestosowne – mówi Rostowski.

Czy jednak rozmowy merytoryczne oznaczają, że resort finansów zgodzi się na większe wydatki socjalne, nie wiadomo. Na pewno rząd nie chce zwiększać wydatków budżetu. Nawet jeśli się w tej sprawie ugnie, to obiecał już Brukseli, że fundusz płac w budżetówce pozostanie zamrożony.

1 procent z budżetu na kulturę dopiero za trzy, cztery lata

Kończą się prace nad specjalnym paktem dla kultury, w którym rząd ma się zobowiązać do takiego zwiększenia na nią nakładów, by w przyszłym roku stanowiły co najmniej 1 procent wydatków budżetowych i to bez środków europejskich i samorządowych. Konsultacje społeczne nad paktem już się zakończyły i przedstawiono go stronie rządowej. Ruch Obywatele Kultury, który jest twórcą porozumienia, liczy, że dokument zostanie podpisany do połowy maja. Szczególnie że pod jego koncepcją podpisało się ponad 100 tysięcy osób.

● Przynosi on duże zmiany w zarządzaniu i finansowaniu tej strefy życia. Postulaty o to, by zwiększyć nakłady na kulturę, tak by przekroczyły poziom 1 proc., trwają od kilku lat. Bo choć rosną, to i tak są jednymi z najniższych w całej Unii Europejskiej. W 2010 roku wydatki będące w dyspozycji resortu kultury stanowiły 0,75 proc. wydatków budżetu państwa, a w obecnym już o jedną dziesiątą więcej.

● Mimo recesji w większości państw UE w ostatnich latach nakłady na kulturę ciągle rosną. W Wielkiej Brytanii wynoszą już blisko 3 procent budżetu, podobnie jest we Francji, gdzie tegoroczne wydatki państwo zwiększyło o ponad 2 punkty procentowe.

Nie wiadomo, czy Ministerstwu Kultury uda się już w przyszłym roku tak powiększyć swoje nakłady. Minister Zdrojewski publicznie mówi o tym, że nakłady z budżetu na kulturę osiągną 1 proc. dopiero w 2014/2015 roku.