Na komuniach można zarobić niemal tyle samo jak na weselach. Szczególnie, że liczba małżeństw maleje średnio o 2 tys. rocznie. W tym roku zostanie zawartych około 230 tys. nowych związków. Tymczasem do Pierwszej Komunii przystąpi 360 tys. dzieci. To daje, według naszych szacunków, obroty z tego tytułu na poziomie około 3 mld zł.

Elektronika z pierścionkiem

Wśród branż, które zarobią najwięcej, są sklepy jubilerskie, z elektroniką użytkową i sportowe. W dodatku z roku na rok rośnie wartość nowych prezentów. Jak szacują sklepy, w tym roku wydatki będą przynajmniej o 10 proc. wyższe niż przed rokiem, kiedy to średnio na jeden prezent zostało wydane około 990 zł.

Z raportu przeprowadzonego przez porównywarkę Ceneo wynika, że 6 proc. Polaków zadeklarowało, że na ten cel wydało więcej niż 1,5 tys. zł. Zdarzały się prezenty kosztujące zdecydowanie więcej.

Według naszych obliczeń, zakładając, że jedno dziecko otrzyma około 10 upominków, a każdy z nich będzie średnio kosztował 500 zł, wartość rynku prezentów może wynieść 1,5 – 2 mld zł.

– Każdego roku w okresie komunijnym spodziewamy się wzrostów sprzedaży o jakieś 20 proc. Przede wszystkim w branżach: foto, GSM i komputery, ponieważ Polacy na takie prezenty wybierają głównie produkty z tych segmentów – mówi Sabina Krupa, dyrektor ds. sprzedaży w Neo24.pl. Jej zdaniem bezdyskusyjnym hitem nadchodzących komunii będą konsole do gier. Warto podkreślić, że nie są to już urządzenia służące do spędzania godzin przed monitorem. Wprowadzane są coraz nowocześniejsze gry, np. Nintendo Wii czy Xbox 360+ Kinect, które dzięki rozpoznawaniu ruchów pozwalają grać w tenisa, uprawiać aerobik czy nawet łowić ryby.

Jak co roku dobrze sprzedają się też notebooki. Ich ceny zaczynają się od 800 zł.

Ze sprzętów sportowych hitem nadal będzie rower. Quady jeszcze długo go nie zastąpią. Głównie ze względu na cenę, która waha się od 1,5 do 3 tys. zł. Szacuje się, że kupi je około 6 – 7 proc. osób. Na rower, podobnie jak w zeszłym roku, zdecyduje się zapewne około 40 proc. kupujących prezent na komunię.

Obiady z kelnerem

Ale nie tylko sklepy zarobią na komunii. Coraz chętniej organizacja przyjęcia powierzana jest restauracjom lub hotelom. Z naszych rozmów z restauratorami wynika, że w tym roku mają oni nawet o 20 proc. więcej zamówień niż w 2010 r. Za taki luksus trzeba zapłacić od 50 do 150 zł od osoby.

– Ten trend nasila się już od kilku lat. Pierwsze rezerwacje na tegoroczne przyjęcia zrobiliśmy już w październiku 2010 r. W tej chwili mamy tylko jeden wolny termin dla grupy liczącej maksymalnie 10 osób – mówi właścicielka Restauracji Carska w Legionowie.

Restauratorzy wyjaśniają, że nie tylko przybywa osób, które organizują przyjęcia, ale też są one coraz bardziej wystawne. Średnio na każde zaproszone jest 25 osób.

Sukienka za tysiąc

Kolejną grupą, dla której komunie to okres żniw, jest branża tekstylna. Sukienka lub garnitur dla dziecka kosztuje przynajmniej 240 zł. Do tego trzeba doliczyć przynajmniej 150 – 200 zł na buty, torebkę, wianek, rękawiczki, gromnicę. Są jednak rodzice, którzy na sukienkę dla córki są gotowi wydać nawet 1 tys. zł.

– Przeważają skromniejsze stroje, bo takich oczekuje Kościół. Sukienka jest kupowana jednak nawet wtedy, gdy parafia wymaga przystąpienia do sakramentu w albie. Służy jako strój podczas przyjęcia – tłumaczy Wojciech Kozak z firmy Aldeko, właściciela portalu Ubiory-Komunijne.pl.