Wczorajszy dzień nie przyniósł dobrych prognoz dla naszej gospodarki. Najpierw agencja ratingowa Standard and Poor’s przestrzegła nasz rząd: dotychczasowe działania w sprawie poprawy kondycji finansów to za mało. W raporcie analitycy S&P napisali, że choć zmiany w OFE doraźnie pomagają zmniejszyć deficyt i obciążenie długiem publicznym, to długoterminowo mogą osłabić wzrost gospodarczy i pogorszyć wiarygodność kredytową kraju. Podkreślają: te działania mogą nadszarpnąć zaufanie rynków, zaszkodzić rozwojowi krajowych rynków kapitałowych i osłabić potencjał polskiego wzrostu.

Ich zdaniem zmiany w OFE powinny zostać uzupełnione o paletę innych rozwiązań, które budują stabilność finansów publicznych i siłę gospodarki. – Polskie ratingi mogą się znaleźć pod presją na ich obniżenie, jeżeli po wyborach rząd nie przeprowadzi reform strukturalnych, mających na celu stabilizację finansów publicznych – mówi S&P.

Raport agencji zbiegł się z prognozą Międzynarodowego Funduszu Walutowego. To druga zła informacja z wczorajszego dnia. Zdaniem MFW w tym roku nasz wzrost gospodarczy wyniesie 3,8 proc., a w przyszłym zwolni do 3,6 proc.

To pesymistyczna ocena rozwoju polskiej gospodarki. Zwłaszcza ta dotycząca przyszłorocznego wzrostu. Nasz rząd przewiduje, że przez dwa kolejne lata nasz PKB będzie rósł o 4 proc. rocznie. Podobne prognozy zgłaszały wcześniej Credit Suisse czy Fitch.

Ekonomiści nie są zdziwieni tonem raportu S&P. Uważają go za poważny, choć jeszcze nie alarmistyczny. – To sygnał do wielu krajów, że zakończył się kryzys i nadszedł czas, aby deficyt był mniejszy. A najlepiej, gdyby odbyło się to przez zmiany strukturalne – mówi Jacek Wiśniewski, główny analityk Raiffeisen Bank Polska.

W podobnym tonie wypowiada się prof. Witold Orłowski z PricewaterhouseCoopers. – To nie wotum nieufności, ale przypomnienie, że polski rząd dostał kredyt zaufania, jeśli chodzi o ocenę finansów. A jeśli nie zostanie on szybko po wyborach spłacony, to będzie cofnięty – mówi Orłowski.

Rząd zatwierdził w zeszłym tygodniu wieloletni plan finansów państwa, który zakłada zmniejszenie deficytu z obecnych 7,9 proc. do 3 proc. PKB w 2012 roku. Relacja długu publicznego do PKB ma zmaleć z obecnych 53 proc. do mniej niż 50 proc. w 2014 roku. Nie ma jednak wyraźnych deklaracji strukturalnych reform.

Tonem raportu S&P nie jest zaskoczony resort finansów. – Raport jest zgodny z tym, co agencje ratingowe wygłaszały wcześniej. Na tle państw zmagających się ze skutkami kryzysu finansowego plan zejścia z deficytu przygotowany przez Ministerstwo Finansów jest bardzo ambitny – komentuje Małgorzata Brzoza, rzecznik resortu finansów.

Ekonomiści podsumowują, że analitycy czekają na czyny. – Z ich punktu widzenia ważne jest zmniejszenie deficytu. Mniej ważne, czy zrobimy to, tnąc wydatki, czy podnosząc podatki – komentuje prof. Orłowski.

Rząd jak na razie nie mówi zdecydowanie ani o jednym, ani o drugim.