Dziś pasażerowie PKP Intercity mają do wyboru podróż pociągami dwóch kategorii: droższymi składami Express Intercity (EIC), które oferują wyższy standard podróży, m.in. klimatyzację i sześcioosobowe przedziały w drugiej klasie, oraz Twoimi Liniami Kolejowymi (TLK) – dwukrotnie tańszymi, ale złożonymi ze starszych wagonów. 1 czerwca, przy okazji letniej korekty w rozkładzie jazdy, przybędzie trzecia marka – powrócą zlikwidowane kilka lat temu ekspresy. Składy o najwyższym standardzie, czyli EIC, spółka będzie oferować już tylko w dziewięciu parach pociągów EIC.

Pozostałe składy tej marki zastąpią ekspresy. Nową starą marką objęte zostaną 22 pary pociągów kursujących głównie między Warszawą a dużymi miastami. Resztę oferty PKP Intercity będą stanowiły składy kursujące w barwach TLK.

Jakub Majewski, ekspert w branży kolejowej, uważa, że przywrócenie ekspresów wiąże się z kłopotami przewoźnika z wagonami. – Spółka pokonała trudności związane z zapewnieniem odpowiedniej liczby lokomotyw i wagonów niższego standardu. Teraz czekają ją problemy z taborem najwyższej klasy – mówi Majewski.

PKP Intercity zakontraktowały serię napraw obejmujących 700 wagonów. W tym roku rozdadzą jeszcze zamówienia na kolejne trzy setki. Plan remontów oznacza, że przewoźnikowi okresowo może brakować wagonów z najwyższej półki. – Do grudnia będziemy dysponować ponad 1000 wagonów po naprawach okresowych – zapewnia prezes Malinowski.

Zdaniem Majewskiego za przeniesienie większości pociągów EIC do marki Express pójdzie obniżenie komfortu składów, które będą podczepiane, jeśli zabraknie akurat wagonów o wyższym standardzie. – W przedziale drugiej klasy zamiast sześciu usiądzie osiem osób, nie będzie klimatyzacji, wafelka i kawy, a cena niewiele spadnie, bo inaczej połączenia zasiliłyby markę TLK. Czy to uczciwe? – pyta ekspert.

Za bilet drugiej klasy pociągu EIC z Warszawy do Katowic trzeba zapłacić 115 zł. Ta sama podróż składem TLK to wydatek zaledwie 52 zł, mało prawdopodobne, by tyle kosztowały bilety na ekspresy.