Pod koniec lutego tego roku niemiecki Federalny Urząd Żeglugi i Hydrografii (BSH) w Stralsundzie odrzucił skargę polskich portów dotyczącą pozwolenia na budowę Gazociągu Północnego. – Odwołanie się do sądu było następnym krokiem administracyjnym. Sąd w Hamburgu będzie badał kwestie formalne związane z wydaniem decyzji, np. czy wszystkie nasze wnioski zostały uwzględnione albo czy nie naruszono procedury rozpatrywania skargi – wyjaśnia Jarosław Siergiej, prezes portów.

Strona Polska domaga się przede wszystkim tego, aby odcinek gazociągu, który przecina północny tor podejściowy do Świnoujścia, ułożony został na większej głębokości niż planowane 17,5 metra. To miałoby zagwarantować, że w przyszłości do portu będą mogły wpływać jednostki o zanurzeniu większym niż 13,5 metra. Tymczasem niemiecko-rosyjskie konsorcjum Nord Stream nie zgadza się na głębsze ułożenie, argumentując, że sporny odcinek leży na wodach terytorialnych Niemiec i w żaden sposób nie zagraża interesom Polski.

Adwokat polskich portów Stefan Kobes ocenia, że rozpatrywanie sprawy przez sąd pierwszej instancji może potrwać co najmniej rok, ale zapewnia, że nie złoży broni. – Powołujemy się na prawo europejskie i międzynarodowe, które gwarantuje wolność żeglugi. Żadne państwo nie może ograniczać dostępu drogą morską do innego państwa. Budowa gazociągu na dnie morskim może stanowić tego rodzaju ograniczenie – mówi Kobes.

Plany Nord Stream przewidują, że jeszcze w kwietniu zakończy się budowa pierwszej nitki Gazociągu Północnego, który połączy rosyjski Wyborg z niemieckim Greifswaldem. Dotychczas ułożono już 1110 km rurociągu, czyli 90 proc. pierwszej nitki. Budowa drugiej nitki ruszy w maju tego roku, a zakończy w kwietniu 2012 roku. Pełną przepustowość – 55 mld metrów sześciennych gazu rocznie – gazociąg ma osiągnąć pod koniec przyszłego roku.