JSW: zaostrza się spór o górnicze podwyżki

autor: Maciej Szczepaniuk29.03.2011, 03:00; Aktualizacja: 29.03.2011, 09:38

Pogotowie strajkowe w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Związkowcy żądają 10-proc. podwyżki. Zarząd chce podnieść płace, ale wtedy, gdy wzrośnie wydajność pracy.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Komentarze (3)

  • AWE(2011-03-29 07:57) Zgłoś naruszenie 00

    Protestowały pielęgniarki, nauczyciele żądają podwyżki więc czas na górników. To trzy grupy którym ciągle mało

    Odpowiedz
  • a(2011-03-29 09:20) Zgłoś naruszenie 00

    Dlatego trzeba sprywatyzować górnictwo jak Bogdankę- ta firma działa świetnie, ma większe zyski niż państwowe firmy i nie słyszałem o protestach tamtejszych górników. JEdynie zadymy robią związkowcy z państwowych kopałn, poczty, PKP.

    Odpowiedz
  • adiafora.pl(2011-04-10 12:12) Zgłoś naruszenie 00

    źródło: http://www.adiafora.pl/
    Zjawisko uprzywilejowanych “enklaw” społecznych pustoszy budżet państwa.


    Dlaczego przeciętny obywatel polski musi finansować, opasłe w profitach ociekające różnorakimi formami ulg i przywilejów, niektóre grupy zawodowe? Dlaczego na to się godzimy? Rozumiem po-części polityków, bo na dźwięk związki zawodowe, przede wszystkim górników, zaczynają im się “trząść portki”. Szczególnie ta grupa zawodowa wyspecjalizowała się w wyłudzaniu coraz większych ustępstw rządu w ich nieustannych roszczeniach. Liderzy związkowi potrafią wykorzystać solidarność rzeszy górników, którzy nie stronią od wandalizmu w czasie demonstracji. Zgodnie z “maksymą” tylko siła przemawia do rządu, są zdolni do zachowań, które w innym przypadku były by napiętnowane przez opinie społeczną i społecznie nie akceptowane. Ponura rzeczywistość naszego irracjonalnego kraju, w którym “nieuprzywilejowani” Polacy zmuszeni są do emigracji, aby rozpocząć nowy rozdział w życiu w którym nie ma miejsca na “biedę” , aby zacząć godnie żyć. Tymczasem na dobre zwiększa się siła takich grup zawodowych jak chociażby górnicy, energetycy, nauczyciele, rolnicy, urzędnicy, “mundurowi”. To na nich “zrzucamy” się wszyscy, to oni m.in. ” niebotycznie” skubią nas . Wzrastają podatki, drożeje żywność, zwiększają się koszta pracy, obciążenia fiskalne nie tylko z powodu, iż jest ogólnoświatowy kryzys, że ceny ropy są wysokie itd., ale również dlatego że te grupy społeczne “pożerają” lwią cześć finansów publicznych, czyli “do cholery” sięgają swoimi łapskami do naszych kieszeni i “śmieją się nam w twarz pewnie myśląc” – wy “frajerzy” dojeni niemiłosiernie przez nas, my bezkarni i coraz bardziej “bezczelni” w swoich dążeniach. Fakty mówią same za siebie, wystarczy spojrzeć na wydatki jakie ponosi ZUS. Średnia emerytura “Pana wielmożnego” górnika to 3,3 tys. zł. To niebywałe, co dziesiąta złotówka, którą ZUS wydaje na emerytury, trafia do wypchanej sakiewki byłych pracowników kopalni. Kosztuje to nasz wszystkich, każdego z osobna dodatkowo 4 mld zł rocznie. Telewizyjny wizerunek umorusanego “człowieka pracy” który zjeżdża pod ziemie jest ogólnie znany, ale dlaczego nie jest tak ogólnie znany fakt, że znaczącą część społeczeństwa często musi pracować w spartańskich warunkach, w kieracie ciężkiej pracy, na emigracji, w obcym i często nieprzychylnym kraju, nie rzadko pracując po 12 godzin dzień w dzień , oszczędzając na wszystkim, jedząc “psie żarcie”, żeby “zaoszczędzić “coś” na powrót do polski. Przestańmy dawać się wykorzystywać, nie pozwólmy aby żerowały na nas takie “pasożyty” takie jak np. górnicy. Nikt nie odmawia im prawa do godnego życia, nikt nie odmawia prawa do podnoszenia poziomu życia, ale “do cholery” nie naszym kosztem! Czy to sprawiedliwe że rząd z powodu bezsilności wobec siły związków zawodowych górników czy rolników szuka oszczędności w emeryturach pozostałych Polaków. Przeprowadzając reformę emerytalną, czy podnosząc podatki (VAT). Przestańmy “liczyć” na polityków, oni są tym czym my byśmy chcieli aby oni byli, po-prostu ulegają wpływom silnych grup społecznych (traktując ich jak potencjalny elektorat, szczególnie w okresie przedwyborczym), a wiec pokażmy im że przeciętny obywatel zrzeszając się też jest “siłą” i wyjdźmy na ulice (tak jak to robią m.in. górnicy), ale nie manifestując przeciwko rządu, ale przeciwko bezkarnym pasożytom! Obecne przywileje emerytalne kosztują tą “bezbronną” cześć Polaków rocznie 20 mld zł. Najwięcej świadczenia kochanych, cudownych górników, którzy nas mają “głęboko gdzieś” i cieszą się w duchu, że maja takie bezbronne społeczeństwo, dające się “doić” jak nigdzie indziej na świecie, korzystają z wyjątkowo hojnego sposobu wyliczania emerytur. To jedyna grupa zawodowa, w wypadku której dla każdego roku zatrudnienia ZUS stale przyjmuje przelicznik 1,8. W efekcie emerytura wynosi średnio 3,3 tys. zł. Pozostali dostają 1,7 tys., a np. samozatrudnieni – 1,1 tys. Górnicy jako jedyni zachowali też prawo do odchodzenia z rynku pracy bez względu na wiek, bo w 2005 roku protestami pod Sejmem wywalczyli sobie odrębny system. 64,1 proc. górników, którym ZUS przyznał emerytury w 2008 roku, miało mniej niż 49 lat!! Te wszystkie zdobyte przez uprzywilejowane grupy zawodowe kosztują i to nie mało! Gdyby górnicy nie byli traktowani tak wyjątkowo przez nasze państwo, które ich tak “niemiłosiernie niańczy”, górnicy dostawali świadczenia ustalane tak jak pozostałym ubezpieczonym, którzy też pracują w szkodliwych warunkach, ZUS wydawałby rocznie 4 mld zł mniej. To przez “pasożytnicze grupy zawodowe”, zżerające nasz kraj, rząd wolał rozmontować reformę, niż ograniczyć ich przywileje. Dlaczego ta grupa traktowana jest tak bardzo “inaczej”, mało prawdopodobne abyśmy w większości krajów europejskich doszukali się podobnych “patologicznych” zjawisk. Na przykład w Czechach ich wiek emerytalny jest taki sam jak w systemie powszechnym. Wynosi 63 lata. Sposobem na zatrzymanie narastającej spirali długu publicznego jest ujednolicenie zasad funkcjonowania systemu emerytalnego, jeśli rząd tego nie zrobi (aktualny czy przyszły) na naszych finansach osobistych aktualny stan rzeczy będzie coraz bardziej się “odbijać” . (Górnicy powinni więc być tak jak inni pracujący w szczególnych warunkach objęci systemem emerytur pomostowych). Drodzy nieuprzywilejowani obywatele musimy uświadomić sobie, iż przywileje niektórych grup zawodowych są “rakiem ” który niszczy “zdrowe tkanki” państwa polskiego( a w szczególności budżet) Oto jak wspaniałomyślnie i przychylnie są traktowani za nasz pieniądze górnicy w ZUS-ie:- zachowali bezterminowe prawo do świadczeń wyliczanych po staremu – z uwzględnieniem kwoty bazowej, okresów składkowych i nieskładkowych oraz podstawy wymiaru świadczenia; mają prawo do odchodzenia z rynku pracy bez względu na wiek – po 25 latach; mają korzystny sposób wyliczania pracy – np. rok pracy pod ziemią ZUS traktuje jak niemal dwa lata zwykłej pracy.

    Tymczasem górnicy (“wrzód na ….” jakim są dla nas “nieuprzywilejowanych” ), kiedy rząd próbuje zdjąć w jakimś stopniu z naszych barek “ciężar” ich “przywilejów”, robią to co potrafią najlepiej i co najlepiej im wychodzi, organizują generalny strajk przed prywatyzacją, w “histerycznej panice” przed groźbą odcięcia pępowiny od życiodajnej dojnej krowy jakim dla nich jest budżet państwa.

    Ministerstwo Skarbu Państwa planuje zacząć uzdrawiać tą “zgniłą” gałąź gospodarki od JSW, (spółka ma do końca czerwca ma trafić na GPW) ale wszystko na to wskazuje że na planach się skończy. Moment jest wyśmienity, bardzo dobra koniunktura na rynku węgla koksującego, która nie będzie trwała wiecznie. Oferta publiczna może się opóźnić lub zostać całkowicie storpedowana przez to że jesteśmy tak “biednym” i “bezbronnym” społeczeństwem i nie potrafimy się przeciwstawić “patologicznym” zjawiskom w górnictwie. Nie mała cześć z nas nawet nie jest świadoma tych negatywnych zjawisk w naszej gospodarce. Nie interesuje nas nic, poza tym, co możemy “do garka włożyć” a włożyć będziemy mieli coraz mniej, jak tak dalej będzie. Związki zawodowe górników chcą rozmawiać na temat układu zbiorowego pracy i gwarancji zatrudnienia, a także utrzymania pakietu większościowego przez państwo. Ale tak naprawdę to będzie(prawdopodobnie), niekończąca się spirala dążeń, cel jest jasny – nie dopuścić do prywatyzacji, jeżeli nawet postulaty zostaną spełnione, pojawią się nowe. Górnicy się przyzwyczaili, że są “wrzodem na na naszych….” i nie zamierzają z tego rezygnować. Rząd jest zbyt słaby, i nieodporny na naciski potężnych związków zawodowych, to my musimy ten “wrzód wycisnąć”. Cztery najpotężniejsze związkowe centrale już zaczynają się szykować do strajków (będzie bezkarna dewastacja mienia publicznego, i próba sił).

    Drodzy czytelnicy czyżby przedstawione przez rząd zasady, które mają być zachowane przy prywatyzacji Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) – pięcioletnia gwarancja zatrudnienia, akcje dla wszystkich pracowników firmy i grupy kapitałowej oraz zachowanie przez Skarb Państwa powyżej 50 proc. akcji spółki – to za mało dla ich pasożytniczej naturze?

    Warto wiedzieć: Kopalnie muszą się restrukturyzować, bo nawet w czasach szalejących cen węgla ledwo na siebie zarabiają. Kompania Węglowa przy przychodach bliskich 10 mld zł w 2010 r. zdołała wypracować zaledwie 31 mln zł zysku netto. Tymczasem zysk prywatnego koncernu NWR należącego do Zdenka Bakali, który jesienią ub.r. chciał przejąć Bogdankę, przy przychodach 6,3 mld zł wyniósł trzydzieści razy więcej niż w Kompanii Węglowej.

    Mamy okres rekordowych cen wegla to jest idealny moment na rozpoczęcie procesu upublicznienia JSW, górnicy mogą dostać potężny zastrzyk finansowy, mogą obłowić się “niemiłosiernie”, nie jeden z nich po takim zastrzyku finansowym z puli akcji pracowniczych mógłby pójść na swoje i przestać doić nasz wszystkich, Ale nie wszystko wskazuje na to że większość z nich umie, prawdopodobnie, tylko oprócz grzebani się w węglu, demolując ulice miast podczas strajków. Przypomnijmy sobie ich postawę, kiedy lata temu miała miejsce akcja likwidowania nierentownych kopalń, niedowiary jak wyglądały ich posunięcia, wyobraźcie sobie drodzy czytelnicy, iż znacząca ilość zwolnionych górników kupiło za odprawę samochód na kwotę około 4o tysięcy i to był ich pomysł na życie i zdobycie źródła dochodu.

    Aktualnie górnicy oprócz strajków skupiają się na podwyższaniu sobie płac, swoją prace traktują zbawiennie dla naszej gospodarki ( a w rzeczywistości od lat kopalnie przyczyniają się do generowania ogromnego długu publicznego), jako “boskie” powołanie do pustoszenia naszych portfeli dla zaspokajania swoich coraz większych przywilejów. Panowie w “czarnych mundurkach” zasiądą przy stole i znów uzgodnią podwyżki a kierownictwo spółek górniczych i ludzie u steru władzy znów ulegną, aby mieć święty spokój, wszyscy będą zadowoleni, oni i górnicy tylko do cholery znowu nie my! (Związki zawodowe domagają się 10-proc. wzrostu płac dla 100 tys. górników. Średnia płaca w Katowickim Holdingu Węglowym wynosi 5,8 tys. zł, a w Jastrzębskiej Spółce Węglowej – 6,8 tys. zł!!!).

    Związkowi liderzy tak jak kiedyś “baronii” SLD rządzą i “rozdają karty”, odpowiadają na zarzuty związane z coraz mniejszą wydajnością górników, wytartymi, wyklepanymi gadkami” w stylu to wina tego lub tamtego, złe warunki itp. A prawda jest taka że niedługo, (prawdopodobnie) górnicy będą chcieli pieniądze “za samo przyjście do pracy’.

    Drodzy czytelnicy to co nie może ujść naszej uwadze to fakt, że tak bardzo aktywny przed wyborami w swoich sloganach i krytyce obecnego rządu - PiS, za swoich rządów pogrążał nasz kraj dając górnikom kuriozalne ulgi emerytalne, rozdymając wydatki socjalne i nakłady na administrację.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane