Większości małych firm nie stać na fizyczną ochronę obiektów, kosztującą co najmniej kilka tysięcy złotych miesięcznie. Dlatego wielu właścicieli decyduje się na instalację systemu monitoringu. Warto jednak pamiętać, że oparcie systemu zabezpieczenia jedynie na monitoringu może nam dawać jedynie złudne poczucie bezpieczeństwa.

Przed montażem

Zanim przystąpimy do montażu systemu monitorującego, powinniśmy zadbać o fizyczne zabezpieczenie obiektów firmowych. Chodzi o odpowiednie zamki w drzwiach czy szyby. Dopiero potem należałoby się zająć monitoringiem, a w dalszej kolejności zakupem odpowiedniej polisy w towarzystwie ubezpieczeniowym.

Montaż systemu alarmowego najlepiej powierzyć specjalistom z firmy, która później będzie świadczyć nam usługi monitoringu. Konkurencja na tym rynku jest duża, zatem znalezienie odpowiedniego usługodawcy nie powinno sprawić problemu.

Warto sprawdzić, z czyich usług korzystają firmy czy też klienci indywidualni mający nieruchomości w bezpośrednim sąsiedztwie naszego obiektu. Ma to podstawowe znaczenie, gdyż korzystanie z usług agencji mającej w sąsiedztwie więcej klientów gwarantuje nam, iż jej załogi dyżurne operują w okolicy. Jeżeli natomiast zdecydujemy się na korzystanie z oferty firmy niemającej silnej pozycji w naszej okolicy, może to powodować, iż czas dojazdu patrolu w razie alarmu będzie długi.

Montaż systemu monitoringu najlepiej zlecić w momencie wykańczania lub remontu firmowego lokalu. Wówczas można odpowiednio rozplanować rozmieszczenie urządzeń i ukryć okablowanie, które nie będzie szpecić wystroju. To ważne szczególnie w przypadku reprezentacyjnych pomieszczeń biurowych czy też sklepów. Kabli można uniknąć również, instalując urządzenia bezprzewodowe – te jednak są droższe od standardowych o kilkanaście – kilkadziesiąt procent.

Ważne detale

Konstrukcja systemu alarmowego zależy od specyfiki monitorowanego obiektu. Bezwzględnie w jego skład musi wchodzić centralka z akumulatorem, zapewniającym zasilanie w przypadku awarii elektryczności oraz klawiatura, za pomocą której użytkownik komunikuje się z systemem.

Ponadto system musi być wyposażony w czujniki ruchu, reagujące, w momencie gdy intruz znajdzie się w ich polu widzenia. Liczba tych czujników zależy od wielkości obiektu oraz rozmieszczenia pomieszczeń w monitorowanym obiekcie. Ważnym elementem systemu jest sygnalizator akustyczny lub akustyczno-optyczny, który uruchamia się w razie wtargnięcia, ma za zadanie odstraszyć złodzieja lub wandala.

Opcjonalnie system może być wyposażany w piloty, za pomocą których można uruchomić alarm lub uśpić czujniki. Piloty często stosuje się w firmach, w których na bieżąco przechowywana jest gotówka (np. sklepy czy restauracje). W razie napadu na obsługę może ona za pomocą pilota aktywować tzw. cichy alarm. Pilotem można też uśpić czujniki np. na 60 sekund, by móc wejść do monitorowanych pomieszczeń i dezaktywować alarm, wpisując odpowiedni kod na klawiaturze.

Jeszcze jedna rzecz ważna na etapie montażu systemu alarmowego to odpowiednie jego zaprogramowanie.

Współczesne urządzenia umożliwiają personalizację kodów, tzn. że każdy pracownik uprawniony do aktywacji i dezaktywacji alarmu dostaje własny, niepowtarzalny kod. Dzięki temu właściciel firmy zawsze może sprawdzić, kto z zatrudnianych przez niego ludzi jako ostatni aktywował lub dezaktywował alarm. To ważne, w sytuacji gdy istnieją podejrzenia o nieuczciwość kogoś z załogi.

Uwaga na umowę

System złożony z centralki, klawiatury, kilku pilotów i czujników kosztuje ok. 1 tys. złotych z montażem. Miesięczny abonament za monitoring to wydatek min. 40 zł netto. W dużych miastach jest drożej – ceny mogą dochodzić nawet do 100 zł miesięcznie.

Gdy monitorujemy kilka obiektów, wówczas możemy liczyć na zniżki. Warto także negocjować warunki umowy. Konkurencja na rynku jest spora i nie stoimy na straconej pozycji.

Koniecznie należy uważnie przeczytać umowę z agencją ochrony i zwrócić uwagę na kilka zapisów. Chodzi m.in. o odpowiedzialność firmy ochroniarskiej, np. gwarancję czasu, w jakim załoga ma przyjechać do monitorowanego obiektu od momentu aktywacji alarmu. W dzień jest to zwykle 15 minut, w nocy 5 minut.

Trzeba też się upewnić, czy sama agencja ochrony jest ubezpieczona. Zwróćmy też uwagę na koszty fałszywego alarmu (np. przeciąg spowodowany niedomkniętym oknem poruszy firanką, która uruchomi alarm).

Zwykle agencje dopuszczają dwa fałszywe alarmy w ciągu miesiąca, które wliczone są już w abonament. Za każdy następny trzeba będzie zapłacić. Warto sprawdzić ile. Bo koszty takich alarmów mogą nawet kilkukrotnie przekroczyć koszt miesięcznego abonamentu.

Koszty korzystania monitoringu przynajmniej częściowo możemy sobie zrekompensować w momencie zakupu polisy. Większość towarzystw ubezpieczeniowych oferuje bowiem nawet kilkudziesięcioprocentowe zniżki dla klientów korzystających z takich rozwiązań.